23.11.2012

Epilog + pożegnanie


Życie potrafi zaskakiwać. Raz jesteś szczęśliwy/-a, a już następnego dnia wylewasz morze łez. Taaak…życie lubi płatać nam figle. Ale gdyby nie to, czyż życie nie stałoby się monotonne ? Codziennie to samo: wstać , zjeść, wyjść z domu, wrócić, zjeść coś, spać. Dla człowiek monotonia może okazać się przytłaczająca i pewnego dnia pomyśli : Już dłużej tego nie zniosę. Zachowa się jak tchórz, bo nie umie stawić czoła życiu. Zachowa się jak tchórz, ponieważ nie ma odwagi sprzeciwić się losowi i zrobić czegoś co zmieni jego życie na zawsze. Bardzo często się słyszy, że ktoś popełnił samobójstwo, albo ma taki zamiar. To tchórze, którzy uciekają od problemów zamiast stanąć przed nimi twarzą w twarz.
Jednak każdy człowiek pragnie szczęścia. Ale czym jest szczęście ? Jak je zdobyć ? Różne rzeczy sprawić mogą, że człowiek stanie się szczęśliwy, jednakże to szczęście jest tylko chwilowe. Gdy mała dziewczynka dostanie lalkę jest szczęśliwa. Bawi się nią całymi tygodniami, ale pewnego dnia rzuci ją w kąt i będzie chciała innej rzeczy, która sprawi, że uśmiech znowu zagości na jej twarzy. Szczęście powinno być nieoddzielnym elementem życia. Oczywiście to szczęście trwałe – kiedy kobieta spotyka mężczyznę i stwierdza, że jest jej pisany, jest jej ideałem i zaczynają swoją znajomość. Spotkają się, dowiadują wielu rzeczy o sobie. Są szczęśliwi w swoim towarzystwie. Szczęście trwałe to są dwie rzeczy: prawdziwa przyjaźń i prawdziwa miłość.
Ja mogę szczerze powiedzieć, że jestem szczęśliwa. Mam prawdziwych przyjaciół, kochającą rodzinę i znalazłam prawdziwą miłość, chociaż za młodu, nie wierzyłam, że taka dziewczyna jak ja, spotka chłopaka, który będzie mnie kochał nad życie.
Tym chłopakiem jest Louis. Poznaliśmy się całkiem przypadkiem i nie żałuję tego, wręcz przeciwnie. Spędzaliśmy miłe chwile i całkiem szczerze mogłam powiedzieć, że jest tym jedynym. Było wiele nieprzyjemnych sytuacji, przez które płakałam całe dnie, a czasem noce, ale wtedy zrozumiałam jak bardzo kocham Louis’a.
Od tamtego dnia minęło 10 lat. 6 lat temu z Louis’em powiedzieliśmy sobie sakramentalne „tak”, od tamtej pory jestem panią Tomlinson i zamieszkaliśmy razem w Donacaster. Niedługo po naszym ślubie urodził nam się syn, któremu zgodnie daliśmy na imię Charlie. Z wyglądu bardzo przypominał mnie, oprócz niebieskoszarych oczu, które odziedziczył po Lou.
Pewnie zastanawiacie się co u Liam’a i Alex. Alex skończyła stomatologiczne studia i została jedną z lepszych dentystek w Londynie. Natomiast Liam z resztą zepsołu dalej śpiewa, choć jestem pewna, że niedługo ich sława wygaśnie. Nasza ukochana para jest bardzo szczęśliwym małżeństwem od 4 lat. Alex ze względu na karierę Liam’a nie chciała brać ślubu, choć Liam wiele razy ją prosił. Jednak po interwencji całego zespołu, zgodziła się. Mieszkają razem na przedmieściach Londynu. Wszyscy bardzo często ich odwiedzamy i wtedy możemy powspominać, różne ciekawe sytuacje, gdy byliśmy nastolatkami.
Harry i Sophia, prawie nic się nie zmienili, pomimo tego, że trochę wydorośleli. Gdy tylko Harry ma więcej czasu, lecą zwiedzać świat i zawsze każdemu przywożą jakąś pamiątkę. Harry był niezłym Casanovą, jednak Sophia kompletnie go odmieniła. Nie widzi świata poza swoją piękną dziewczyną. Oczywiście nie zaniedbują kontaktu ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi.
Od chwili kiedy Jacky urodziła dziecko, zmieniła się nie do poznania. Stała się dojrzała, opiekuńcza i każdą wolną chwilę spędza z małą Darcy. Jack musiała zrezygnować z kariery tanecznej, ale się tym nie przejmuje. Znalazła nową pasję, którą jest fotografia. Gdy skończyła szkołę zamieszkała razem z Zayn’em i ich córeczką w rodzinnym mieście Malik’a. Dzwonię do nich kiedy tylko mogę i często ich odwiedzam. Darcy jest bardzo podobna do Mulata, jednak charakter i pasję do tańca odziedziczyła po Jacky.
A co u Niall’a i Vic ? Szczerze przyznam, że kibicowałam jej z całego serca, gdy zgłosiła się do X-Factor’a. Opłaciły się jej treningi z Horan’em , bo zajęła 2 miejsce i stanowiła dla chłopców sporą konkurencję. Ale fani One Direction zaakceptowali jej związek z Niall’em i nic nie stało na drodze ich wspólnej przyszłości. Vic jeździ z chłopcami w trasy koncertowe, nie tylko w roli towarzystwa, ale również jako profesjonalna piosenkarka.
Jak widzicie, wiele w naszym życiu się zmieniło, choć tak bardzo lubi nam płatać figle, my się nie poddajemy i stawiamy czoła przeszkodom. Oo zapomniałam wspomnieć co nieco o mnie :D
No więc, jestem pediatrą w jednym z londyńskich szpitali. Kocham swoją pracę. Dostarcza mi wiele radości i gdy tylko mój ukochany mąż jest w mieście, odwiedza mnie w szpitalu. Kocha dzieci równie mocno jak ja, ale naszego synka kochamy najbardziej na świecie. Choć  mamy dziecko, to nic nie staje nam na przeszkodzie, żeby urozmaicać sobie życie, by nie stało się chorą monotonią. Cześć jestem Carol i jestem szczęśliwa, mogąc spędzić resztę życia, przy boku mężczyzny, który skradł moje serce.

KONIEC




No i koniec... szczerze to dziwnie się czuję pisząc to, bo ten blog jest cały czas częścią mnie. Epilog gotowy był już 2 tygodnie temu, ale nie miała internetu :c Bardzo was przepraszam, że tak długo ale nic nie mogłam zrobić. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :3
 Pisząc historię o Carol i jej przyjaciołach, sama poznałam wiele dziewczyn, którym chciałabym serdecznie podziękować, za to że zawsze były ze mną i mnie wspierały i oczywiście każda z nich prowadzi wspaniałego bloga : 
  • Zuzie ponieważ to dzięki niej zaczęłam pisać i bądź co bądź odkryłam swój talent ( skromna ja xd ). Jej blog był pierwszym o 1D, który przeczytałam. Po kilku tygodniach, stała się moją najlepszą przyjaciółką, bez której nie wyobrażam sobie życia. Chociaż zdarzały nam się małe sprzeczki to i tak ją kocham  ♥
  • Klaudii   mojej kochanej siostrze ;D poznałyśmy się dzięki Zuzie, co również jej zawdzięczam. Mogę zawsze na Tobie polegać i zawsze znajdę u Ciebie wsparcie albo ciętą ripostę na poprawę humoru. Zawszę bądź sobą i się nie zmieniaj, bo kocham Cię taką jaka jesteś  
  • Mice bardzo Cię kocham i dobrze o tym wiesz. Dziękuję Ci za to, że zawsze mi pomagasz, jesteś przy mnie w trudnych chwilach i wytrzymujesz moje odpały. Chociaż rzadko jesteś na gadu, to jak już wejdziesz rozmawiamy po kilka godzin i nie mamy dość. Bez Ciebie moje życie byłoby nudne  
  • Olci dzięki niej miałam wspaniałe pomysły na rozdziały. Była moją osobistą inspiracją i na początku mojej przygody z blogiem, pomagała mi. Tak wiele Ci zawdzięczam
  • Marysi na którą zawsze i wszędzie mogę liczyć. Jesteś kochana moja droga ;P Dziękuję Ci za nasze pogawędki, ciekawe ploteczki. My uzależnione od "xD"   
Każda z was inspirowała mnie, pomagała mi i znosiła moje humorki. Kocham was najmocniej na świecie i nigdy nie przestanę  
I oczywiście dziękuję wam wszystkim i każdej z osobna kochane Directionerki bez was mój blog by nie istniał.  Byłyście ze mną przez ten cały czas, wspierałyście dobrym słowem i konstruktywną krytyką. Mam nadzieję, że się to nigdy nie zmieni, że będziecie ze mną na nowym blogu, z nową historią i nową bohaterką.  
Teraz krótkie podsumowanie : 
wejścia : 63174
komentarze: 329 ( z czego połowa to pewnie moje xd ) 
reakcje: - interesujące 186
- świetne 123
- słabe 2 
W sumie to nie wierze, że historia Carol już się skończyła, ale nie m powodów do zmartwień. Robię sobie trochę wolnego i ruszam z nowym blogiem o Julie :P Teraz mam do was wielką prośbę, moje kochane czytelniczki. Jeżeli chcecie być poinformowane o twitcamie, który zamierzam niedługo zrobić i o nowym blogu ( kiedy go tylko założę ) pod tą notką zostawcie do siebie jakiś kontakt. Najlepiej numer gadu-gadu lub twitter'a. To jest prośba do wszystkich. Nawet jak mam wasz numer gadu czy twitter'a waszego to i tak zostawcie mi numer czy nazwę pod tą notką. I jeżeli macie koleżanki, siostry , przyjaciółki, które są Directionerkami to jeśli byście mogły, to prosiłabym was, żebyście powiedziały im o moim blogu, jeżeli go nie znają. To dla mnie ważne, żeby wiele osób go czytało. Tego starego jak i niedługo nowego. Kocham was wszystkie i z góry wam dziękuję za cały czas jaki spędziłyście ze mną i z wielką przyjemnościa zapraszam was na wszystkie blogi, które obserwuję, bo każdy z nich jest niesamowity. Szczególnie upodobałam sobie blogi z imaginami. Piszcie jak wam się podobała historia o Carol kochani :D
 Love you all

Wasza Carol

 


03.11.2012

Rozdział 30


{Carol}

- Nie wiem czy jest to dobra wiadomość – zaczął doktor – Sama to pani oceni. Panna Davis jest w ciąży.
Zatkało mnie. Moja młodsza siostrzyczka jest w ciąży. O.o W sumie to z jednej strony się cieszę, ale no kurwa mać jest za młoda. Przecież sobie zepsuje życie. Jak mogła być taka nieodpowiedzialna ?! Cofam wszystko. Jestem na nią cholernie wściekła ! Próbowałam to jakoś ukryć przed lekarzem, ale chyba wyczuł jak się czuję. Nic jednak nie powiedział i poczekał aż ochłonę .
- Mogę się z nią zobaczyć ? – zapytałam lekarza.
- Tak, oczywiście.
Otworzyłam drzwi, które wskazał mi doktor i weszłam do środka. Jacky leżała na szpitalnym łóżku i wpatrywała się w krajobraz za oknem, ale gdy usłyszała skrzypnięcie drzwi odwróciła wzrok w tamtą stronę. Zdziwiła się, gdy mnie zobaczyła i jak sądzę, również zawstydziła, bo wiedziała, że zaraz dostanie niezły opieprz ode mnie.
- Jak mogłaś do cholery być taka nieodpowiedzialna ?! – zaczęłam krzyczeć Nie panowałam nad sobą i dałam upust emocjom. Nawet nie dałam jej dojść do słowa. – Ty masz dopiero 16 lat ! Jak sobie wyobrażasz chodzenie do szkoły z brzuchem ?! Myślałam, że masz trochę rozumu !
- Carol proszę przestań i uspokój się… - powiedziała słabym głosem Jack. Widziałam wstyd w jej oczach, ale nie mogłam przestać.
- Jak mam się uspokoić skoro moja młodsza siostra jest w ciąży ?!
Oparłam się o parapet i patrzyłam bezmyślnie przez okno. To mnie trochę uspokoiło. Usiadłam naprzeciwko Jack.
- Zamierzasz o tym powiedzieć mamie ?
- Nie chcę jej mówić, ale i tak by się dowiedziała. Z resztą ja zamierzam usunąć tą ciążę i …
- CO ?! – podniosłam się. – Nie możesz tego zrobić !
- A to niby dlaczego ? Sama przed chwilą powiedziałaś, że zmarnuje sobie przez to życie !
- Wiem co powiedziałam, ale to jest nie humanitarne ! Skoro już jesteś w ciąży, to daj temu dziecku szansę !
- Ale ja go nie chcę !
Przeszłam się parę razy po sali, aż w końcu do głowy wpadło mi jedyne logiczne rozwiązanie.
- Ja mogę się nim opiekować  - zakomunikowałam Jacky.
- Serio ? – niedowierzała mi.
- Tak serio. Tylko musisz mi obiecać, że nie usuniesz go i będziesz o siebie dbała, wiesz nie pić alkoholu, nie imprezować itp.
Jacky zaczęła się śmiać. Mi niestety nie było do śmiechu. Byłam aż nadto poważna. Po chwili i mała przestała się śmiać.
- Carol ja naprawdę nie chcę tego dziecka.
- A Zayn wie ? – zapytałam nie patrząc na siostrę.
- Skąd wiesz, że to jego ?
- Nikogo innego nie biorę pod uwagę – odczekałam chwilę – Więc ?
- Nie wie. 
Bez słowa wyszłam z sali. Podeszłam do przyjaciół.
- Zayn lepiej idź do Jacky – powiedziałam do mulata.
Ten szybko wstał i udał się do pokoju, w którym przebywała jego dziewczyna. Usiadłam obok Louis’a i oparłam głowę na jego ramieniu.
- Carol co z Jacky ? – zapytał Liam.
- Jest w ciąży.
- Żartujesz ? – odezwała się po chwili Vic.
- A wyglądam jakbym żartowała ? – spojrzałam na nią lekko poirytowana.
- Co zamierza z tym zrobić ? – zapytał Lou.
- Chce usunąć, ale jej nie pozwoliłam . – odparłam.
- Dlaczego ? – zapytała Sophia.
- No..skoro już jest w ciąży, to niech da temu dziecku szansę. Z resztą jak ona nie będzie chciała się nim zająć  ja mogę to zrobić, w końcu kocham dzieci – uśmiechnęłam się lekko.
Wszyscy patrzyli na drzwi sali Jacky. Pewnie oczekują wściekłego mulata. Przecież dziecko w tak młodym wieku może mu zrujnować karierę i w ogóle. Ale nic takiego się nie stało. Nie zobaczyliśmy wściekłego Zayn’a wybiegającego z sali. Owszem wybiegł z pokoju, ale z Jacky na rękach, na co lekarz ostro zareagował, ale Malik się tym nie przejmował. Widać było, że jest szczęśliwy. Będzie miał dziecko i to z osobą którą kocha najbardziej na świecie.

Jacky wyszła ze szpitala następnego dnia. Jak przewidziałam dostała opierdol od mamy, ale jednak wyszło na to, że mama i Reg cieszą się najbardziej z tej wiadomości. Nasi opiekunowie bardzo polubili Zayn’a , pomimo różnicy religijnej. Powiedzieli, że skoro Jacky jest szczęśliwa to oni też będą. Moja siostra po długim namyśle, oznajmiła, że jednak wychowa to dziecko. Cieszyłam się, że zostanę ciocią. Od kiedy Louis dowiedział się , że Jack jest w ciąży, ciągle ma dziwne aluzje co do naszego związku. Wiem, że kocha dzieci, ale trochę przesadza. Ja na razie nie zamierzam oddać się czynnościom macierzyńskim. Ja mam ostatni rok liceum i studia przed sobą. W poniedziałek wróciłam do szkoły. Nowa, odmieniona i gotowa to walki z Carter. A to co dla niej przygotowałam na pewno się jej nie spodoba. W poniedziałek razem z Alex, uśmiechnięte poszłyśmy do szkoły. Odmówiłam Louis’owi, który chciał nas podwieźć, ale obiecałam, że spotkamy się po szkole. Wszyscy byli zdziwieni, że mnie zobaczyli, ale szczerze lałam na to co o mnie myślą. Sophia załatwiła, że zdjęcia które jej dałam trafiły do gazetki, więc podczas lunch’u Carter , raczej nie będzie miała głowy do jedzenia. O dziwo fizyka i matma minęły szybko, i nadszedł czas długiej przerwy. Alex i Sophia cały czas mi towarzyszyły. Cieszę się, że je mam. Kocham je i pomimo tych drobnych kłótni, dalej są dla mnie jak siostry. Weszłyśmy na stołówkę, skąd dochodził przytłumiony hałas.  Jak się spodziewałam, każdy miał egzemplarz naszej gazetki. Wesoły gwar panował przy każdym stoliku. Lekki uśmiech zagościł na mojej twarzy. Wiedziałam, że prędzej czy później Carter zobaczy te zdjęcia. Razem z dziewczynami jak gdyby nigdy nic, usiadłyśmy przy naszym stoliku. Kilka minut później usłyszałyśmy krzyk z korytarza. Wszyscy rzucili się do drzwi, żeby zobaczyć co się stało, ale my wiedziałyśmy, że tak krzyczeć potrafi, tylko wściekła Carter. Gdy wszyscy pchali się na korytarz, my spokojnie jadłyśmy lunch. Gdy nikt nie wracał na stołówkę, postanowiłam wyjść i zobaczyć, co tam u Carter. Na jej nieszczęście ja wychodziłam, kiedy ona chciała wejść na stołówkę i oberwała drzwiami w twarz. Szczerze przyznam, że byłam z tego zadowolona. Zakryłam usta ręką, żeby nie zacząć się śmiać. Carter na nieszczęście nic poważnego się nie stało, tylko będzie miała sporego siniaka na prawym policzku. Chwilę później Carter wstała otrzepując swoje drogie jeansy.
- Patrz jak łazisz idiotko!
- Ohh przepraszam – zabrzmiało sarkastycznie, ale Carter i tak się nie połapie. Ona ma przeterminowany kisiel zamiast mózgu. – Czytałaś dzisiejsze wydanie gazetki Carter ? – uśmiechnęłam się lekko.
Carter spojrzała na mnie z nienawiścią. Uwaga zaraz wszyscy się przekonają co to gniew tlenionej, plastikowej blondynki. Byłam na to przygotowana, ale o dziwo nic takiego się nie stało. Nie zaczęła krzyczeć, wymachiwać tipsami. Nic.
- Jesteś z siebie zadowolona ? – zapytała chłodno Carter, nie spuszczając ze mnie wzroku – Zniszczyłaś mi reputacje ! – pfff śmieszne. Niech spojrzy co sama robi.
- Ja Tobie ? No chyba sobie żartujesz. Czy naprawdę jesteś taka głupia, że nie widzisz jak innym niszczysz życie ? Tobie zależy na popularności i na tym, żeby wszyscy skakali wokół Ciebie.
- Ciekawe ciekawe. Czy to ja siedziałam w domu przez tydzień, bo ktoś mnie upokorzył ? – zaśmiała się perfidnie.
 - Może i nie ty, ale teraz powinnaś pójść do domu, no chyba, że chcesz żeby wszyscy wytykali cię palcami. Uwaga uwaga – podniosłam głos, żeby wszyscy mnie słyszeli – Kto chce zobaczyć więcej zdjęć Carter ? – wszyscy zareagowali bardzo entuzjastycznie na moją propozycję, a ja miałam tych zdjęć od ch… bardzo dużo i szczerze to nie wiem po co je trzymałam, ale najwidoczniej mogą mi się teraz przydać. Wszyscy zaczęli krzyczeć, że chcą zobaczyć foty Carter, no i wtedy blondynka nie wytrzymała. Złamała się. Złapała za mój nadgarstek. Widziałam łzy w jej oczach. Kurwa mać, noo czemu ja muszę być taka wrażliwa.
- Proszę Cię Carol… nie pokazuj im tych zdjęć – poprosiła Carter prawie płacząc.
- Jak ich nie pokażę, to co zamierzasz zrobić ?
Carter otworzyła szeroko oczy. Sądzę, że nie spodziewała się tego pytania. Ba nawet nie chciała go słyszeć, bo wiecie księżniczce się nie odmawia. Ale widziałam, po jej twarzy że wie do czego zmierzam.
- Więc masz coś do zaproponowania, czy wszystkie zdjęcia mają ujrzeć światło dzienne ?
- Nie wiem co mogę zrobić.
- Ja mam pomysł. Albo przestajesz znęcać się nad innymi, albo przenosisz się do innej szkoły, bez tej swojej świty. No cóż końcówka roku szkolnego, ale jak sądzę dla Ciebie to nie jest żaden problem.
Chyba pierwszy raz widziałam taką „myślącą” minę na twarzy Carter. Poważnie się zastanawiała nad moimi propozycjami. Po 2 minutkach zdecydowała, a ja przyjęłam to do wiadomości i krzyknęłam na cały korytarz, że już więcej w naszej szkole nie zobaczymy Carter. Może nie powinnam tego tak radośnie okazywać, ale cieszyłam że nie będę musiała oglądać wytapetowanego ryja Carter każdego dnia. Carter zacisnęła dłonie w pięści, że aż tipsy zaczęły jej się wpijać w skórę, odwróciła się i szła w stronę swojej szafki, a potem jak się nie mylę do dyrektorki. Nawet jeśli powie, że to przeze mnie odchodzi nasza kochana pani dyrektor, może mnie najwyżej zawiesić na 3 dni w prawach ucznia. Pfff… wielkie mi co. Resztę dnia spędziłam na świętowaniu odejścia Carter ze szkoły. Z dziewczynami postanowiłyśmy urządzić sobie piknik w ogródku Sophi. Jej babcia oczywiście nie miała nic przeciwko. Nawet cieszyła się razem z nami xd Bardzo lubię jej babcię. Jest spoko. Pozwoliła nam zrobić małe ognisko, więc oczywiście skorzystałyśmy z okazji. Jak już się dobrze paliło, odstawiłyśmy taniec zwycięstwa skacząc naokoło ogniska. Nie wiem skąd chłopcy się dowiedzieli o cichej imprezie u Sophi ( choć coś przypuszczam, że Alex ma coś z tym  wspólnego ) , ale po godzince dołączyli do nas razem z Jacky i Vic. Mieliśmy dobre humory, więc jak Niall zaczął grać na gitarze, wszyscy śpiewali, nawet jeśli nie mieli talentu.

Dni do końca roku szkolnego mijały dosyć szybko. Przyłożyłam się do fizyki i proszę bardzo. Czwóreczka jak się patrzy. Mama była dumna ze mnie ^^ Jak się przyjrzeć to można było dostrzec, że brzuch Jack się trochę zaokrąglił. Zayn spędzał w naszym domu całe dnie, a czasem i noce. Mama w sumie nie miała nic przeciwko. Ja też nie, bo nie musiałam się użerać z humorkami ciężarnej Jacky. Z resztą Louis spędzał ze mną tyle samo czasu, co Zayn z Jack, więc mama nie miała nic do powiedzenia. Nawet jednej nocy, Louis obudził mnie tylko po to, żeby spytać, jak dałabym dziecku na imię. Po pierwsze dostał opierdziel, za to że mnie budzi w środku nocy, po drugie powiedziałam, że nie jestem w ciąży i wyczerpały mi się argumenty, więc musiałam odpowiedzieć na jego pytanie. Córeczce dałabym na imię Emily, a synowi Charlie. Niestety tamtej nocy nie dał mi się wyspać, bo bez przerwy pieprzył o tym, co on by robił jakby miał dzieci itp. Miałam dość, więc poszłam spać do salonu na kanapie. I wiecie co ? Rano jak się obudziłam, to Louis spał na siedząco obok kanapy i trzymał mnie za rękę. Szczerze to słodkie to było, więc wybaczyła mu to , że musiałam tu spać. Z resztą on miał gorzej, ale miło z jego strony. Ale idźmy dalej. Za 2 godziny, czyli o 11 mamy zakończenie roku. Szczerze, to wcale się nie denerwuje, bo wiem , że zdam xd Alex ma u mnie być, za jakieś pół godziny, więc wypadałoby się ubrać i trochę umalować. Tak więc ubrałam wcześniej przygotowaną białą koszulę i czarną spódniczkę. Nawet nieźle wyglądałam, ale jak noszę spódnice czy sukienki, to czuję się jakbym nie miała nic na sobie ;P Zrobiłam sobie lekki makijaż i usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam jak najszybciej się dało i otworzyłam drzwi. Alex to się dopiero odstawiła O.o Czarna sukienka w białe kropki, czarne szpilki, niezły makijaż. Tak spojrzałam na siebie i czułam się trochę dziwnie. No bo czy zakończenie roku to jakaś gala, żeby się stroić ? Najwidoczniej tak myślała połowa dziewczyn z naszej szkoły, bo jak 20 minut później przeszłyśmy przez bramę szkoły, to zatkało mnie. Na szczęście Sophia ubrała się podobnie do mnie, więc było mi raźniej. Po godzinnym wykładzie jaki nam zafundowała dyrektorka, rozdano  nagrody naukowe i sportowe ( nam najgłośniej bili brawo, jak wyszłyśmy na środek xd ) rozeszliśmy się do swoich klas, odebrać świadectwa i usłyszeć od wychowawców jak to się przykładaliśmy do nauki albo co takiego przeskrobaliśmy w tym roku ( tu sorka od francuskiego zatrzymała na mnie swój wzrok ) i jak to będą za nami tęsknić przez te wakacje. Sądzę, że nie wszyscy nauczyciele tak szczerze to mówili, jak nasza wychowawczyni. Oddali nam świadectwa i życzyli miłych wakacji. Miałam czerwony pasek ? O.o Myślałam, że po moim zawieszeniu nie mam na niego szans, a tu czerwony jak się patrzy. Wszyscy w klasie zostali, przeze mnie serdecznie wyściskani, no oprócz Alex, bo z nią to będę się jeszcze  nie raz widzieć. Razem z moją BFF wyszłyśmy przed szkołę i czekałyśmy, na Sophię, która dołączyła do nas po 15 minutach, ( w tym czasie zdążyłam się przebrać, w jakieś normalne ciuchy) ale nigdzie nie było śladu po Jack. Po kilku minutach przypomniałam sobie, że ona nie mogła iść. Tak więc udałyśmy się do Milk Shake City, gdzie spotkałyśmy się z Vic, a następnie poszłyśmy do mnie do domu, jakoś uczcić koniec roku. W domu czekała nas miła niespodzianka. Mama upiekła nam ciasteczka, a Reg ozdobił je lukrem, Był w tym bardzo dobry. Jacky zeszła do nas w jakieś przydługiej koszulce i krótkich spodenkach. Wiedziałam, że Jack może mieć mi potem za złe, ale z kuchni przyniosłam nieco procentów. Widziałam minę mamy, ale uspokoiłam ją, że nie upijemy się ( tak bardzo jak zwykle) . Przebrałyśmy się jeszcze w coś luźniejszego ( każda wybrała sobie coś z mojej szafy ) i wyszłyśmy do ogródka. Jeszcze skoczyłam do domu po jakiś sok dla Jacky. Następna godzinka, minęła w spokoju na piciu i wspominaniu całego tego roku. Nagle do ogródka wbiegli radośni chłopcy. Jak sądzę mama ich po cichaczu wpuściła. Podzieliłam się z Louis’em moim piwem, ale on mi je zabrał i sam cale wypiła.
- Carol, miałem pilnować, żebyś mi nie piła – w sumie miał rację, ale dzisiaj nie miała w planach najebać się w cztery dupy, tylko trochę wypić , żeby było wesoło ^^ ale jego ten argument nie przekonał, więc kolejny raz byłam jedyną ( no i Jack bo nie może hahahaha xd jestem dla niej okrutna ) która nie pije.
- Chłopcy coś się musiało stać, że wpadliście, bo bez powodu to zbyt często nie przychodzicie – trafnie zauważyła Alex. Z resztą byli, jacyś zbyt radośni.
- Przejrzałyście nas – uśmiechnął się tajemniczo Zayn – W sumie to był pomysł Niall’a, więc niech on o nim opowie.
- Więc wpadłem na pomysł, żebyście na wakacje pojechały z nami – wyszczerzył się Horanek. – Myśleliśmy o Hiszpanii.
Zatkało nas. Miałyśmy jechać z naszymi ukochanymi do Hiszpanii ? Matko jedyna jak się ucieszyłam !
- Jak miałabym mówić, za całą grupę to bym była na tak, ale wolę usłyszeć co inne dziewczyny powiedzą – uśmiechnęłam się do Horana.
Louis mocniej ścisnął moją dłoń. Odwróciłam się w jego stronę. Widziałam, że był szczęśliwy, a ja chciałam jego szczęścia.
- Jak Carol, by jechała, mama nie miałaby nic przeciwko, żebym i ja też się wybrała. – powiedziała Jack.
- Z moimi rodzicami, też nie będzie problemu. Zgodzą się na pewno, ale tylko jak im obiecam, że nie będę chodziła na nocne wypady – zaśmiała się Alex.
- Moja babcia bez problemu się zgodzi.
- Więc ustalone – wyszczerzył się Liam – Samolot mamy w piątek rano, więc macie cały jutrzejszy dzień, żeby się spakować.
- Wpadnij jutro do nas to pomożesz mi spakować walizkę – szepnął do mnie Louis.
- Nie wolisz, żebym już dzisiaj się do was wybrała ? – zapytałam zadziornie.
- Nawet lepiej.
Zayn i Jacky zostali u nas w domu, natomiast cała reszta udała się do chłopców. Jednak nie było jakiejś imprezy, tylko każdy zajął się sobą, znaczy każda para ;P To był początek najwspanialszych wakacji w całym moim życiu. 

 **********
 Przepraszam, że rozdział jest tak późno, ale nie miałam weny i czasu, żeby go skończyć, ale mam nadzieję, że się wam podoba. Jak już wcześniej wspominałam, jest to ostatni rozdział. Napiszę jeszcze epilog i pożegnanie.I zakończę tego bloga. Oczywiście jak wiecie, zamierzam pisać nowego o Niall'u, ale dopiero po jakimś czasie. Zrobię sobie z miesiąc przerwy, może dwa i zacznę pisać nowego bloga, ale więcej szczegółów w przyszłym poście.
Mam do was wielką prośbę ! Powtórzę to w następnym poście, ale wolę, żebyście już się przygotowały. Pod pożegnaniem, prosiłabym was o jakiś kontakt. Jak będziecie chciały czytać następnego bloga lub chcecie wiedzieć kiedy będzie Twitcam to zostawcie mi numer gady, nick z TT, maile, poszkole, fb cokolwiek, żebym mogła was poinformować. Pod pożegnaniem podam jeszcze kontakt ze mną. 
I widzę, że dobiłyśmy 60 000 O.o jestem z siebie dumna. I oczywiście cieszę, się że mam was, którzy czytają moje wypociny, choć nie zawsze okazują się dobre ;P Ciekawe ile wyjdzie komentów i reakcji po podsumowaniu xd Do następnego posta kochani.
Little Things zakochałam się *__*
Carol
**********

28.09.2012

Rozdział 29


{ Jacky }

Carol zareagowała bardzo optymistycznie , gdy dowiedziała się o koncercie. Widać było, że tęskni za Louis’em i chce go przeprosić. Posiedzieliśmy razem jeszcze z godzinkę, po czym razem z chłopcami, oznajmiliśmy, że musimy jechać na zakupy. Na szczęście Carol o nic nie pytała, tylko pożegnała nas uśmiechem. Postanowiliśmy jak najszybciej zacząć przygotowania do urodzin Carol, więc pojechaliśmy najpierw po dekoracje, a potem zamówić catering itp. Po 3 godzinach wszystko było załatwione. Zostali jeszcze goście, w tym Ed do którego Hazza ma jeszcze dzisiaj zadzwonić. Chłopcy odwieźli mnie pod dom. Nie chciałam się rozstawać z Zayn’em, więc zaproponowałam mu nockę u mnie. Harry zadziornie się uśmiechnął, gdy to usłyszał. Przewróciłam , tylko oczami i z powrotem wpatrywałam się w Malik’a. Zgodził się !
- Upojnej nocy – rzekł Harry i chłopcy pojechali.
Razem z mulatem lekko się zawstydziliśmy. Jak widać sprawy damsko-męskie nie tylko dla mnie są z lekka krępujące. Weszliśmy do domu i o dziwo, chyba nikogo nie było. Udaliśmy się do kuchni. Rozejrzałam się i moją uwagę przykuła biała kartka, położona na stole. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam :
„ Kochanie, pojechaliśmy do babci na 2-3dni, bo źle się czuła.
 Carol wie i zdaje się, że dzisiaj idzie spać do Alex.
 Całuski . Mama i Reg ”

Odłożyłam kartkę, gdy usłyszałam hałas ze schodów. Wyszliśmy na korytarz, gdzie zobaczyliśmy Carol, zbiegającą po schodach z torbą z ręku. Zdziwiła się, gdy nas zobaczyła, ale po chwili na jej twarzy wystąpił wielki uśmiech.
- Wracam jutro. Nie idziemy z Alex do szkoły, więc nie czekaj na mnie – i tak nie zamierzałam , ale spoko – I nie szalejcie w nocy – zaśmiała się.
- Wiesz, że nie możemy ci tego obiecać ? – zapytał Malik uśmiechając się.
- Wiem, ale jako starszej siostrze wypadało tak powiedzieć – Carol dała nam po buziaku i wyszła z domu.
Więc zostałam sama z Zayn’em. Zapowiada się cudowny wieczór. Spojrzałam na Malik’a .
- Film i popcorn ? – uśmiechnęłam się.
- Jaki proponujesz ?
- Klasyka horroru –oparłam się o blat.
- Dracula ? –  zapytał rozbawiony mulat
- Jak Ty mnie dobrze znasz – zaśmiałam się.
15 minut później siedzieliśmy na łóżku w moim pokoju i zajadaliśmy się popcorn’em. No i w końcu jedzenie się skończyło. Leżeliśmy przytuleni i śmialiśmy się z filmu. Wiecie niby horror, ale nie straszny. Nagle poczułam usta Zayn’a na szyi, które zostawiały na mojej skórze mokre ślady. Doprowadzało mnie to do szaleństwa. Potem usta Malika odnalazły moje. Od jego pocałunków robiło mi się gorąco. Po chwili koszulka mulata leżała na podłodze, potem moja sukienka i jego spodnie. Oddychaliśmy głęboko. Patrzyliśmy sobie w oczy. Widziałam w tych jego ślicznych oczach iskierki, ale i niepewność czy może zajść dalej. Nie odpowiedziałam, tylko pocałowałam go usta, co trafnie ocenił jako zgodę. Potem pozbyliśmy się naszej bielizny. To była zdecydowanie najlepsza noc w moim życiu.

{ Carol }

U Alex bawiłam się zajebiście. Bardzo cieszę się z tego, że pogodziłyśmy się. Brakowało mi tych jej odpałów. Co z tego, że Alex jest mądra, skoro ze mną głupieje. Biegałyśmy po domu jak wariatki, ale w końcu jej mama, kazała nam się uspokoić i pójść na górę. Musiałyśmy jej posłuchać, ale i tak nie zasnęłyśmy zbyt wcześnie. Jej mama zgodziła się, żebyśmy jutro nie szły do szkoły, ale jak nie będziemy zbyt głośno. Zasnęłyśmy ok.5 nad ranem i po 3 godzinach , wyspana Alex biła mnie poduszką. Sprzedałam jej kopa, ale to jej nie powstrzymało i wykorzystała moją słabość. Śmiałam się jak pojebana i zadziałało. Chcąc nie chcąc musiałam wstać. Więc z małym fochem udałam się do łazienki, a następnie na dół do kuchni wszamać śniadanie. 15 minut później na dół zeszła Alex i z wielkim bananem na fejsie przeprosiła mnie za tą szatańską pobudkę. W radosnej atmosferze zjadłyśmy śniadanie. Potem poszłyśmy do mnie do domu. Z czystej ciekawości zajrzałam do pokoju Jacky i ledwo się powstrzymywałam przed wybuchnięciem śmiechem. W widoku śpiących Jack i Zayn’a nie było nic dziwnego, ale ich ubrania porozrzucanie po całym pokoju wskazywały na jedno. Po cichu zamknęłam drzwi i zeszłam na dół do salonu, gdzie Alex oglądała telewizję. Wtedy już się nie powstrzymałam i zaczęłam się śmiać. O mało się nie przewróciłam. Alex też zajrzała do pokoju Jacky, gdy jej powiedziałam z czego się tak śmieje. Po chwili obie tarzałyśmy się po podłodze. Postanowiłyśmy zachować pozory i gdy oboje zaspani zeszli na dół , siedziałyśmy w kuchni i spokojnie popijałyśmy kawę.
- Dzień dobry – powiedziała Jack i ziewnęła szeroko.
- No cześć – odpowiedziałyśmy razem z Alex.
Zayn przysiadł się do nas, a Jacky zrobiła im kanapki.
- Jaaacky – zagadnęłam.
- Hmmm ? – spojrzała na mnie.
- Do twarzy Ci z tą malinką – wyszczerzyłam się.
Alex zaczęła się śmiać, Malik lekko się uśmiechnął, a Jacky wstała jak oparzona i pobiegła do łazienki.
- Ciekawą noc musieliście mieć co ? – powiedziała przez łzy Alex.
- A co Ty taka ciekawska ? – odpowiedział zadziornie mulat.
Do kuchni wpadła Jacky. Z lekka zawstydzona i zmieszana.
- Tego nawet zakryć się nie da – westchnęła.
- A czy to źle ? – zapytałam – Zobacz co Alex ma –wyszczerzyłam się.
Alex zmierzyła mnie groźnym spojrzeniem. Jacky wpatrywała się w nią wyczekująco, więc ta nie mając wyboru, odchyliła lekko bluzkę i na obojczyku widać było, czerwoną plamkę.
- No no no Liam się postarał – zaśmiał się Zayn, a ja razem z nim.
- Zayn załóż koszulkę, bo Jacky zaraz oczy wyjdą.
- Jeszcze będzie miała wiele okazji napatrzeć się na moje ciało.
Gdy mulat stanął jak rasowy model, obie z Alex kolejny raz tego dnia zaczęłyśmy się śmiać jak jakieś niedorozwoje, a Jacky wyglądała jak dorodny buraczek. Jak już ta dwójka się ogarnęła, poszła na spacer, zostawiając dom w moich rękach. No cóż. Tym razem nikt nam nie może niczego zabronić, więc kontynuowałyśmy naszą zabawę z poprzedniego wieczoru. Tym razem ucierpiało jedynie moje kolano, bo jak Alex mnie goniła, to potknęłam się o dywan i miałam bliskie spotkanie z podłogą. Gdy masowałam swoje obolałe kolano, do Alex zadzwonił Liam. Rozmowa trwała krótko, ale i tak Alex wszystko mi powiedziała. Otóż chłopcy zapraszają nas do siebie, na basen party xd Miałam lekkie wątpliwości, ale po namowach mojej przyjaciółki zgodziłam się. Zarzuciłyśmy na siebie bikini i poszłyśmy do chłopców. Nie zapukałyśmy do drzwi , tylko od razu poszłyśmy do ogrodu. Chłopcy już siedzieli w basenie, ale wyszli żeby się z nami przywitać, co skończyło się tak, że i tak byłyśmy całe mokre. Alex i Liam nie szczędzili sobie czułości na brzegu basenu, natomiast ja wydurniałam się z Niall’em i Hazzą. Jednak ten ostatni 10 minut później zajął się swoją dziewczyną, więc zostałam , tylko ja i Niall, z którym nie da się nudzić. Widziałam jak na piętrze firanka się porusza. Wiedziałam, że to pokój Louis’a. Westchnęłam. Chciałam się z nim zobaczyć, przeprosić, ale sądziłam, że on tego nie chce. Wieczorem pożegnałyśmy się z towarzystwem i wróciłyśmy do siebie. Następne dni, mijały monotonnie. Nie musiałam chodzić do szkoły, więc chłopcy odwiedzali mnie kiedy tylko mieli okazję. Dość dziwnie się zachowywali, ale nie zwracałam na to uwagi. Codziennie odwiedzały mnie też Alex, Sophia i Vic, z którą przychodził zawsze Horan. Zleciał mi tydzień roboczy. Ehhh.. Od godziny szykowałam się na koncert. Znaczy dziewczyny szykowały mnie na koncert. Powiedziały że muszę świetnie wyglądać. Podczas robienia mi makijażu, ustaliłyśmy jak przeproszę Lou. Jacky wybrała mi ubranie. Cóż powiem, że może i nie mój styl, ale spodobało mi się. Biała bluzka w czarne paski, białe szorty i również białe sandałki. Do tego bransoletki z biało-czarnymi kokardkami. Wyglądałam całkiem nieźle. Dziewczyny też były pod wrażeniem. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Jacky zbiegła na dół i otworzyła. Do środka wszedł Zayn, który przywitał się z Jack i dał mi bilet- tak jak się umawialiśmy 3 rząd. Podziękowałam mu szerokim uśmiechem. Wszyscy życzyli mi powodzenia i dziewczyny razem z Zayn’em wyszły z domu i pojechały na koncert z resztą zespołu. 30 minut później stałam już prawie pod sceną, w tłumie wrzeszczących fanek. Dobrze, że miałam okulary , więc żadna z nich mnie nie rozpoznała. Dziwne, ale taki mały detal i już nikt nie wie kim jesteś. Zaraz miał zacząć się koncert. Denerwowałam się, chyba bardziej nić chłopcy przed wyjściem na scenę. Nagle zaczęła lecieć muzyka do „What makes you beautiful”  i chłopcy wybiegli na scenę. Oczywiście wszyscy zaczęli krzyczeć i klaskać, ale ja stałam jak wryta. Gdy zobaczyłam Lou, wszystkie moje myśli gdzieś wyparowały. Nawet przez chwilę nie pamiętałam słów piosenki. Ale ocknęłam się na zwrotce Zayn’a. Zauważyłam dziewczyny za kulisami, które chyba wypatrywały mnie. Po chwili mnie zobaczyły i uśmiechami, próbowały dodać otuchy. Koncert trwał 2 godziny z kawałkiem i zakończył się piosenką „ Gotta be you”. Ale co mnie najbardziej zdziwiło ? To, że słowa które zwykle śpiewa Zayn, śpiewał Louis. Wiecie to „Can we try one more time I make it better”. Miałam wrażenie , że śpiewa to do mnie. Nadeszła pora na odczytywanie tweetów, więc wcześniej przygotowaną wiadomość wysłałam, jak tylko było można. Taki był nasz plan. Mój tweet miał być pierwszym opublikowanym i tak się stało. Wszyscy zdziwieni wpatrywali się w słowa wyświetlone na ekranie. Oprócz 4/5 zespołu. Louis stanął zdezorientowany i chyba nie mógł uwierzyć  w to co zobaczył. Na telebimie widniało „ Kocham Cię Louis i bardzo Cię przepraszam” . Lou się rozglądał po tłumie i chyba mnie szukał. Harry dał znać facetowi z ekipy i jeden z reflektorów oświetlających scenę, świecił w moją stronę. Wszyscy się na mnie spojrzeli, włącznie z Louis’em. Uśmiechnęłam się lekko do niego i przeszłam do 1 rzędu. Lou zszedł ze sceny i podszedł do ochroniarza. Ten wpuścił mnie pod scenę. Tomlinson podszedł do mnie i przytulił mnie. Brakowało mi tego i to bardzo. Wtuliłam się w Louis’a.
- Brakowało mi Cię i to jak cholera – szepnęłam do niego – Przepraszam Lou…Tak bardzo Cię przepraszam…
- Carol porozmawiamy za kulisami dobrze ? – Louis popatrzył mi w oczy i uśmiechnął się.
Poczułam szarpnięcie za rękę i po chwili zorientowałam się, że Lou ciągnie mnie za kulisy. Zanim zniknęliśmy na tyłach sceny usłyszałam głos Zayn’a.
- No cóż, na razie będziemy musieli obejść się bez Louis’a, który ma ważniejsze sprawy na głowie.
Poczułam jak uścisk na mojej dłoni staje się lżejszy. Stałam twarzą w twarz z Tomlinson’em ,któremu chciałam tyle powiedzieć, ale jego palec na moich ustach mi na to nie pozwolił.
- Zanim cokolwiek powiesz, chcę żebyś to mnie najpierw wysłuchała – złapał mnie za ręce i spojrzał mi w oczy – Jak tylko wróciłem do domu, czułem się podle, za to jak Cię potraktowałem. Nie powinienem tak robić. Powinienem być przy Tobie w tych trudnych chwilach, a ja tak porostu Cię zraniłem i bardzo Cię za to przepraszam Carol – już chciałam coś powiedzieć, ale głos Louis’a mnie powstrzymał – Daj mi dokończyć – uśmiechnął się lekko – Przez ten cały czas chciałem się z tobą skontaktować, ale moja pieprzona duma mi na to nie pozwoliła. Z resztą dopiero niedawno zrozumiałem jaki byłem głupi. Jednak jak w poniedziałek przyszłyście do nas razem z Alex, chciałem wybiec i nawet na kolanach błagać Cię o wybaczenie, ale ..ale nie mogłem. Po prostu nie dałem rady. Carol wybacz mi – Lou spuścił głowę i wpatrywał się  czubki swoich butów.
- Louis … to ja powinnam błagać Cię o wybaczenie. To ja zdradziłam całemu światu Twoją tajemnicę. Byłam pijana i wiem , że to żadne wytłumaczenie, ale no taka jest prawda. Najwidoczniej moją słabością jest alkohol i niektórzy wiedzą jak to dobrze wykorzystać – uśmiechnęłam się lekko – Oboje powinniśmy sobie wybaczyć, bo oboje popełniliśmy błędy. – spojrzałam na niego wyczekująco.
Po chwili podniósł głowę i spojrzał tymi swoimi ślicznymi oczami w moje. Jego się szkliły. Czułam że zaraz zaworki w jego oczach nie wytrzymają.
- Ja Ci wybaczam – powiedziałam dotykając dłonią jego policzka, po którym spłynęła jedna, jedyna łza.
- Też Ci wybaczam – Lou uśmiechnął się szeroko i mocno mnie przytulił.
W końcu mogę być szczęśliwa. Tak szczęśliwa jak nigdy. Nareszcie wszystko się ułożyło i mogę zapomnieć o przeszłości, tylko jeszcze odegram się na Carter za to całe świństwo. Po długim czasie oderwaliśmy się od siebie i stanęliśmy przy wyjściu na scenę.
- Fani na Ciebie czekają – ścisnęłam jego dłoń.
- Fani nie są ważniejsi od Ciebie – przytulił mnie od tyłu.
- Chłopcy Cię potrzebują – powiedziałam już lekko rozbawiona.
- Chłopcy zrozumieją – pocałował mnie we włosy
- Oj idź już na scenę – odwróciłam się ze śmiechem.
- Pod jednym warunkiem – Lous uśmiechnął się – Ty idziesz ze mną.
- Zgoda.
Louis nachylił się nade mną i pocałował mnie. Uwielbiałam te jego pocałunki. Delikatne, acz kolwiek doprowadzały mnie do szaleństwa. Usłyszałam głośne piski i brawa. Oderwałam się od Lou zdziwiona. Przed nami stał Hazza z jedną z kamer i filmował nasz pocałunek. Zaśmialiśmy się z Louis’em.
- Jak widać nasz para po tygodniu rozłąki nie szczędzi sobie czułości – powiedział Niall, po czym cały zespół zaczął się śmiać. Objęłam Louis’a w pasie. Harry oddał kamerę operatorowi i wrócił do reszty. Po kilki minutach i my wyszliśmy na scenę. Przywitały nas wielkie brawa. Zostawiłam Louis’a na środku sceny przy chłopcach i zasiadłam obok dziewczyn na kanapie z boku sceny. Wszystkie mi gratulowały i cieszyły się z mojego szczęścia. Louis co chwila zerkał w moją stroną i się uśmiechał. Wiem że te wszystkie nieprzyjemności jakie sobie wyrządziliśmy, nie mogą stanąć nam na drodze. Po udanym koncercie wszyscy razem wybraliśmy się do chłopców i urządziliśmy kameralną posiadówkę xd Znaczy był alkohol i dobra muzyka, ale postanowiłam , że przerzucę się na tryb abstynenta. Ja i Louis ( ze względu na mnie )  byliśmy jedynymi osobami , które nic nie wypiły. Nawet Liam się upił i chyba nie wiedział co robi, bo na naszych oczach dobierał się do Alex. ( dop. aut. matko co ja z niego robię xd ) . W sumie to nikomu nie przeszkadzało , bo każdy zajęty był sobą. Jak już wszyscy zrobili się senni i zmęczeni padli na kanapę, podłogę i fotele, razem z Louis’em wyszliśmy na taras. Siedzieliśmy na schodkach przytuleni i wpatrywaliśmy się w gwiazdy. Jakoś tak na romantyzm mnie wzięło. Całą noc spędziliśmy w swoim towarzystwie. Rano obudziły nas jęki imprezowiczów, którzy trochę poprzedniego dnia przegięli z piciem. Aż mi się smutno zrobiło, patrząc na ich obolałe twarze, ale ja jak to ja zaczęłam się z nich śmiać. Ależ jestem okropna xd Jednak słysząc mój śmiech wszyscy nagle spoważnieli, po czym zaczęli śpiewać „ Happy Birthday” . Nie to że coś, ale aż mi się łezka zakręciła w oku. Pamiętali  o moich urodzinach. Miło z ich strony. Zostałam przez każdego wyściskana i od każdego dostałam prezent. W sumie to ja nie bardzo lubię obchodzić urodziny i wgl dostawać prezenty, ale jak już dali to im nie oddam. Z resztą, przecież mieli dobre chęci , a to się liczy najbardziej. Po zjedzeniu śniadania Louis wyciągnął mnie na długaśny spacer po mieście. Szczerze to po 2 godzinach już miałam dość, ale on nalegał żebyśmy jeszcze gdzieś się przeszli. Po tym jak zaczęłam narzekać, że mnie nogi bolą, Louis miał wspaniały pomysł, żeby ponosić mnie na barana. Mi się to podobało, ale sądzę, że jemu szybko ten pomysł obrzydł, bo po 30 minutach stwierdził, że on też ma już dość. Gdy tylko zaczynałam temat, że chcę już wracać do domu, Tomlinson starał się jak najbardziej mnie od tego domu oddalić. Chyba coś kombinuje, bo jego zachowanie zaczyna mi wyglądać podejrzanie. Na mieście zjedliśmy obiad, chociaż nalegałam, że chcę zjeść w domu. Coś mi się zaczyna nie podobać. A po tajemniczym telefonie Louis’a byłam już pewna , że coś kombinuje. Niestety nie chciał powiedzieć. Ok. 18 powiedział, że możemy wracać. Mnie to już zbytnio nie obchodziło. Jebłam focha i sama chciałam wracać do domu, jednak Louis nie pozwolił, żebym się na niego gniewała i w ramach przeprosin pocałował mnie. Ten to wie jak przepraszać ^^ Tak więc, już lekko udobruchana wracałam do domciu. Otworzyłam drzwi i sięgnęłam do włącznika. Włączyłam światło i szok. Ludzie wyrośli mi przed twarzą i krzyknęli niespodzianka i wgl byłam zdezorientowana. Po minutce otrząsnęłam się i przytulałam każdego z osobna. Byli tu wszyscy, na których mi zależy, wszyscy których lubię i nawet Ed Sheeran O.o Z głośników zaczęła lecieć muzyka. Wszyscy zaczęli wywijać. Nagle muzyka ucichła. Rozejrzałam się. Zauważyłam jak ktoś leży na podłodze i Zayn się nad tą osobą pochyla. Podeszłam bliżej. Nie mogłam uwierzyć. Moja siostra leżała nieprzytomna nie podłodze.
- Niech ktoś zadzwoni po karetkę ! – krzyknęłam i uklęknęłam przy Jack.
Zrobiłam tak jak uczyli nas w szkole. Sprawdziłam oddech. Był. Ale Jack nie otwierała oczu i nie reagowała na nasze wołania. Mimowolnie zaczęłam płakać. Jacky nic nie mogło się stać. Nie przeżyje bez niej. Po 10 minutach sanitariusze wnieśli Jacky na noszach do karetki. Jedna osoba mogła z nimi jechać. Oboje z Zayn’rm spojrzeliśmy na siebie.
- Jedź. Jesteście rodziną – rzekł Zayn.
- Dzięki – przytuliłam Zayn’a – Przyjedźcie jak najszybciej będziecie mogli.
Wsiadłam do karetki i ruszyliśmy na sygnale do szpitala. Przyglądałam się jak lekarze podłączają jakieś kabelki do Jacky. Zaczęłam się bać, czy aby na pewno wyjdzie z tego cało. Dojechaliśmy na miejsce. Zawieźli Jacky na 2 piętro . Kazali mi czekać na korytarzu. Bezradnie usiadłam na krześle i ukryłam twarz w dłoniach. Płakałam. Płakałam na jedną z bliższych mi osób. Nad moją siostra. Kochałam ją i to bardzo. Usłyszałam jak ktoś krzyczy moje imię. Podniosłam głowę. Jednak oczy pełne łez , zamazywały mi widok. Ktoś , a właściwie kilka ktosiów, podeszło do mnie i jeden z nich mnie przytulił. Po perfumach poznałam, że to Louis. Wtuliłam się w chłopaka. Wszyscy wypytywali czy już coś wiadomo. Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Czekaliśmy ze 2 godziny i lekarz w końcu do nas wyszedł.
- Państwo z rodziny panny Davis ? – zapytał.
- Jesteśmy przyjaciółmi Jacky – powiedziała Alex.
- A jest ktoś z rodziny ? – kolejne pytanie padło z ust doktora.
- Ja jestem siostrą – odezwałam się cicho , wycierając łzy z policzków.
- Mogę Cię na chwilę prosić ?
- Tak tak – wstałam i przeszłam pare kroków za lekarzem.
- Nie wiem czy jest to dobra wiadomość – zaczął – Sama to pani oceni. Panna Davis…


*********
Tadadadam ! W końcu mamy rozdział. Jest to rozdział przy którym pracowałam najdłużej, ale sądzę, że warto było poczekać.  Nie urwijcie mi cycków, za to że tak długo musiałyście czekać. Lubię je :3 Ale jest rozdział i jak przewiduję, będzie jeszcze jeden , epilog i podsumowanie. Jak myślicie co się stało z Jacky ? :D  A przy okazji dzisiaj mija rok odkąd zostałam DIRECTIONERKĄ. Yeaah ! Cały rok z naszymi chłopcami. Dumna jestem z siebie xd Kolejna sprawa to następny blog. Przewagą głosów wygrywa Niall :D W sumie to cieszą mnie wyniki xd Ale wtedy nie mogłam się zdecydować. Nie mogę określić kiedy będzie następny rozdział. Nie wiem kiedy mnie wena najdzie. Ale jak macie jakieś pytani lub chcecie ze mną porozmawiać, to zapraszam do pisania do mnie na gadu : 5195014. Mam nadzieję, że ten rozdział jest dobrym początkiem weekendu . Do następnej notki kochani. ♥♥♥
Love you All
Carol 
+ piosenka przy której pisałam rozdział <klik>
**********