05.03.2012

Rozdział 15

Obudziłam się jakąś godzinkę temu, ale nie miałam ochoty wstawać. Dobrze mi się leżało przy Lou. Spojrzałam na zegarek. 19:30. Dość długo nie ma Niall’a i Liam’a. Ale to nawet dobrze. Nie wiedziałabym jak się wytłumaczyć przed nimi z takiej sytuacji.  Rozejrzałam się po pokoju, szukając wzrokiem moich ubrań. Nie wiem jakim cudem, ale były porozrzucane po całym pokoju. Wstałam i zgarnęłam wszystkie. Ubrałam się i zeszłam na dół. Postanowiłam zrobić sobie i Lou herbatkę. Zabrałam dwa kubki z tym oto napojem i wróciłam na górę. Postawiłam je na stoliku obok łóżka. Spojrzałam na Louis’a. Słodko wygląda jak śpi. Uśmiechnęłam się. Przeczesałam jego włosy dłonią, na co on uśmiechnął się przez sen.
- Jak słodko wyglądasz. – uśmiechnęłam się.
Lou nagle otworzył oczy i mocno mnie przytulił.
- Długo nie śpisz.? – zapytałam lekko zdziwiona.
- Nie, ale na tyle długo, żeby usłyszeć , że jestem słodki – no i zrobił ten swój zabójczy uśmiech.
Matko jedyna. Już wiem dlaczego ten chłopak mnie tak pociąga. Zbliżył się do mnie i pocałował czule. Po chwili usłyszałam jakieś szmery dochodzące z dołu. Jakoś się tym specjalnie nie przejęłam, gdyż dałam się ponieść chwili. To był błąd. Nagle w drzwiach pokoju stanął Hazza. Oderwałam się natychmiastowo od Lou i wstałam z łóżka. Harry spojrzał na mnie zdziwiony i poirytowany. Louis też się trochę zmieszał. Podrapałam się po głowie.
- Harry – zaczęłam niepewnie – To nie tak jak myślisz…
Loczek zaczął kręcić głową z niedowierzaniem.
- Serio.? To mi wytłumacz. – odparł i usiadł na fotelu przy oknie.
- Ymm dajcie mi chwilkę. – rzekł Lou zakrywając się kołdrą i idąc do łazienki.
Gdy zniknął za drzwiami usiadłam na łóżku. Zakryłam twarz rękami.
- Harry ja nie wiem jak to się stało, ale … – zawahałam się na chwilkę. Mówić czy nie mówić.? Hazza to mój przyjaciel i jemu mogę jednak ufać. – Ale przespałam się z Louis’em. - dodałam dobitnie.
- ŻE COOO.?!! – wydarł się Hazza zrywając się z fotela. – DLACZEGO.?!! – nie spodziewałam się po nim takiej reakcji.
- Harry proszę uspokój się – powiedziałam cicho przez łzy.
Taaaa… a obiecałam sobie, że już nie będę płakać.
- JAK MAM BYĆ SPOKOOJNY.?!! – Harry zaczął nerwowo chodzić po pokoju.
Słysząc krzyki do pomieszczenia wpadł Lou. Spojrzałam na niego zapłakanymi oczami. Usiadł obok mnie. Wtuliłam się w niego. Jego dotyk mnie uspokajał, a jego bliskość sprawiała, że czułam się bezpiecznie.
- Harry nie wydzieraj się tak. – spojrzał na przyjaciela Louis.
- Ale noo.. ja nie mogę zrozumieć, dlaczego to zrobiliście.?! Przecież Carol kocha Liam’ia i wgl. No są razem nie.?
- Harry – zaczęłam, gdy trochę się uspokoiłam – Ja nadal kocham Louis’a. Będą z Liam’em nie czułam tego co przy Lou. Proszę zrozum. – Hazza usiadł na fotelu, ale dalej nerwowo drgała mu noga.
- No powiedzmy, że rozumiem. Ale zamierzacie powiedzieć Liam’owi.? – spojrzał na nas, a my na siebie.
- Pogadam z nim za kilka dni. Na razie postarajmy się to przemilczeć zgoda.? – popatrzyłam po chłopakach. Louis pokiwał głową. Spojrzałam na Loczka – Harry .?
Popatrzył na mnie tymi smutnymi , zielonymi oczami.
- No zgoda. Ale ja wam mówię, to się źle skończy. – rzekł chłodno i wyszedł z pokoju.
Westchnęłam. A jeżeli Harry ma racje i będzie źle.? Już nie wiem co mam myśleć. Serce dalej kocha Louis’a, ale rozum podpowiada żeby nie robić głupot, bo zranię osoby na których mi zależy. Zakryłam twarz dłońmi. Teraz czułam się taka bezradna. Louis przytulił mnie.
- Spokojnie mała – pocałował mnie w czubek głowy – Wszystko będzie dobrze.
- A jak nie .? – spojrzałam na niego.
- Będzie. Zobaczysz. – uśmiechnął się delikatnie.
- Obyś miał rację Lou. – wtuliłam się z powrotem w chłopaka. – A co jak przyjedzie Liam i zacznie mnie całować.?
- Będę cholernie zazdrosny. Ale postaram się jakoś to przeboleć. Może w nocy będziemy się spotykać. –Zobaczymy. – oderwałam się od chłopaka i zeszłam na dół z herbatką w ręku. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie, gdzie akurat siedział mój kochany Loczek i oglądał jakiś beznadziejny teleturniej. Przytuliłam go.
- Carol naprawdę dalej go kochasz.?
- Tak Harry. Wiem, że mnie zranił będąc z Rebecą, ale ja nie przestałam go kochać. Pewnie myślałam, że Liam wypełni pustkę po nim. Czyli ta dziewczyna z Internetu miała racje. Niszczę zespół. – westchnęłam.
- Carol wcale tak nie jest. Na pewno Liam się wścieknie, bo jednak coś do Ciebie czuł, ale potem zrozumie i mu przejdzie. A zespół będzie cały czas razem i się nigdy nie rozpadnie – uśmiechnął się Loczek. On to mi zawsze umie poprawić humor.
- Wiesz , może ja już wrócę do domu. Jak jeszcze dzisiaj zobaczę Liam’a to nie będę wiedziała jak się zachować. – wstałam z kanapy.
- Rozumiem. – on również wstał. – Ale samej nie pozwolę Ci wracać. Jeszcze ktoś Cie napadnie . – mrugnął do mnie – Louis.!!! – zawołał Hazza. Po chwili zbiegł do nas na dół mój ukochany Marchewkowy wariat. – Może odprowadzisz tą swoją Carol co.?
- Już nie jesteś na nas zły.? – zapytał Lou lekko zdziwiony.
- Nie. Nie jestem. Wyjaśniliśmy sobie już wszystko i nie potrzebnie się denerwowałem.
Podeszłam do Hazzy i przytuliłam go mocno.
- Dziękuję Harry – szepnęłam mu na ucho.
- Nie ma sprawy mała – uśmiechnął się do mnie Loczek.
Razem z Louis’em wyszliśmy z domu. Co z tego, że mieszkam 3 domy dalej, przecież może mi się cos stać XDD Ale nie doszliśmy tak szybko do domu, gdyż Louis zabrał mnie jeszcze na wieczorny spacer po parku.
- Jak myślisz, jak to dalej będzie.? – zapytałam.
Lou spojrzał na mnie tymi swoimi ślicznymi oczami.
- Liam na pewno się wścieknie, ale po jakimś czasie mu przejdzie. Nie martw się. – uśmiechnął się do mnie , po czym złożył na moich ustach pocałunek. Całowaliśmy się dobrych kilka minut. Louis odprowadził mnie pod same drzwi , życząc dobrej nocy. Pożegnaliśmy się i weszłam do swojego domu, gdzie zastałam moją małą siostrzyczkę. Od razu na wejściu rzuciła się na mnie. O dziwo z płaczem.
- Mała co się stało.? – zapytałam zaniepokojona.
- No, boo jak byłam w kinie z Zayn’em to spotkałam Mike’a. – powiedziała łamiącym się głosem.
No nie. Jeszcze tego typa tu brakowało. Przytuliłam mocniej Jacky .
- I on dalej uważał , że jesteśmy razem – ciągnęła dalej Jack – Ale ja uciekłam przed nim z tego kina przy okazji zostawiając tam Zayn’a. On już nie będzie chciał się ze mną spotkać – rozpłakała się jeszcze bardziej. Jałć. Już zaczęło jej zależeć na Zayn’ie.
- Na pewno będzie chciał. – pogłaskałam ją po włosach – On nie jest taki jak Mike. Nie zdradzi Cię przy pierwszej lepszej okazji. A z resztą widzę, jak na Ciebie patrzy. Jest w Ciebie zapatrzony jak w obrazek. – uśmiechnęłam się.
- Obyś miała racje Carol.
- Ja zawsze mam racje – zaśmiałyśmy się. No może prawie zawsze ^^
- Dzięki.
- Spoko. Zawsze do usług siostrzyczko.
- Wiesz, teraz to ja pójdę spać. To był dość ciężki dzień. – rzekła Jacky i pobiegła na górę.
Uśmiechnęłam się lekko. Ja również poszłam na górę. Byłam trochę zmęczona. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Liam. Nie spodziewałam się . Zawahałam się przez chwilę. Odebrać czy nie.? Jednak musiałam odebrać.
- Halooo.?
- Carol myślałem, że zostaniesz u nas na noc.
- Wiesz, musiałam wrócić do domu. Siostra mnie potrzebowała. – to akurat była po części prawda ^^
- No dobrze. Rozumiem. Widzimy się jutro słońce.?
- No chyba tak.
- To do jutra. Kocham Cię.
- Do jutra.
Rozłączyłam się. Odłożyłam telefon na szafkę obok łóżka i położyłam się. Szybko zasnęłam pogrążając, się w moim świecie. Tylko moim. Kilka następnych dni było dość ciężkich dla mnie i dla Louis’a. On musiał patrzeć jak Liam mnie całuje albo przytula. Wiedziałam, że go to boli, ale nic na razie nie mogłam zrobić. Z resztą mnie też to bolało. Zayn i Jacky dalej się umawiali. No moja siostra zawsze widzi wszystko pesymistycznie. Sophia i Harry wyglądali na naprawdę szczęśliwych. Każdą chwilę spędzali razem. Natomiast Vic okazała się być bardzo zabawną i żywiołową dziewczyną. Ciągle z czegoś śmiali się z Niall’em. A i kiedy  Niall uczył ją grać na gitarze, wtedy wszyscy wychodzili z pokoju. Jej brzdąkanie było nie do zniesienia. Był czwartkowy wieczór. O dziwo moja mama jeszcze nie wróciła z tego szpitala. Musieli mieć tam poważnie chorych pacjentów. Miałam dość już tego udawania i musiałam wszystko ustalić z Lou. Poszliśmy do jego pokoju.
- Louis ja już tak dłużej nie mogę. Musimy powiedzieć im prawdę – popatrzyłam mu w oczy.
- Wiem, ale boję się reakcji Liam’a. – westchnął.
- Ja też. Ale miejmy chociaż nadzieję, że nie będzie tak źle. – uśmiechnęłam się lekko.
- Kocham Cię mała .
- Ja Ciebie też. – Lou złapał mnie za rękę i zmierzyliśmy do drzwi pokoju.
Louis nacisnął klamkę. Mój face w tym momencie O.O Całe One Direction wleciało do pokoju, a właściwie to wszyscy się poprzewracali. Liam popatrzył na nas gniewnym wzrokiem.
- Może jednak ta dziewczyna z Internetu miała racje. – rzekł zdenerwowany Liam. – Może ty chcesz zniszczyć zespół.
- Liam my.. – zaczęłam, ale nie wiedziałam co dokładnie mam powiedzieć.
- Wy.? Chyba tylko Ty. To wszystko przez Ciebie. Kochałem Cię i nadal kocham, a Ty się obściskujesz z moim przyjacielem.?! – łzy znowu napłynęły mi do oczu. Nienawidzę tego.
- Stary uspokój się. To nie jej wina. – stanął w mojej obronie Louis. Właściwie to była moja wina, ale niech mój rycerz mówi dalej ^^
- Ahh no tak . Przecież to również wina pana Tomlinson’a. Myślałem , że się przyjaźnimy.
- Bo tak jest.
- Wcale nie.! Po tym wszystkim, nie jesteśmy już przyjaciółmi. – rzekł chłodno Liam.
Nie mogłam dalej tego słuchać. Nie chciałam. Ze łzami w oczach wybiegłam z ich domu. Słyszałam za sobą krzyki, pewnie wszyscy wybiegli za mną, ale nie słuchałam ich. Liam miał racje. To wszystko moja wina. A właściwie mojego serca, które od samego początku kochało Louis’a. Nikogo innego.
- Carol.!!! Uciekaj stamtąd.!!! – krzyczeli Louis z Hazzą.
Rozejrzałam się. Stałam na środku ulicy. Odwróciłam się. Zauważyłam jasne światła. Poczułam ogromny ból i upadłam na ziemię. Moje oczy powoli się zamykały. Zobaczyłam jeszcze nade mną mojego marchewkowego rycerza. Widziałam łzy spływające po jego policzkach.
- Carol.. nie zostawiaj mnie.. proszę… - usłyszałam jego szept – Kocham Cię…
Po chwili nic nie słyszałam i nic nie widziałam. Tylko ciemność…

**********
Bardzo bardzo was przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam kompa i w ogóle warunków do pisania. Ale już wrócił mój komputer i na szczęście tylko część plików się usunęła ^^ Ale jest też zła wiadomość, nie wiem kiedy będę miała u siebie internet , bo coś się psuje -.- Ale co do rozdziału, to nie spodziewaliście się tego co.? Ale żadnych zmartwień, zapewniam, że Carol nic nie będzie ^^ Następny rozdział w rekolekcje dodam , gdyż pewnie nie będę miała co robić XDD Dziękuję za prawie 5000 wejść <333 I oczywiście dziękuję wam ( moim ukochanym czytelnikom ) że jesteście tu ze mną i komentujecie, no i czytacie XDD A i macie tu moje gadu : 519514. Piszcie jak macie jakiś pomysł lub uwagi do bloga, no albo chcecie być informowani o rozdziałach ^^ Do następnego mordki kochane.
Pozdro i buziaki < 333
+ Uwaga .!!! Mam dla was warunek. 10 komentarzy pod rozdziałem, bo nie będzie następnego XDD Taki szantaż :P 
**********

10 komentarzy:

  1. Świetny rozdział.Fajnie czytać i robić O.O ;D
    Cierpliwie czekam na dalsze losy bohaterów(szczególnie marchewkowych rycerzy).

    OdpowiedzUsuń
  2. Suuper jest! Awhhhh, Lou i Carol są tacy kochani, że nie mogę :') <33
    Dawaj szybko następny. love ya!<3

    OdpowiedzUsuń
  3. och matko jak ja to wszystko przeżywałam,ja się o mało nie popłakałam jak Liam był gniewny a potem ten wypadek...rozdział jest naprawde wspaniały czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. cieszę się że wszystkim się podoba < 333 aż chce mi się dalej pisać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. I ♥ u too ♥ Zajebiste skarbie <33 ale jak tak można ? NO JAK TAK MOŻNA ZRANIĆ KOGOŚ NO ?! NIE BYŁO MNIE W TYM ROZDZIALE ! JAK MOGŁAŚ MI TO ZROBIĆ ! XD HAŃBA CI MUGOLU ! XD

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zabijaj jej tylko, bo ja chcę dalszy ciąg opowiadania. Zapraszam do mnie: http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. aaa... wielbię ♥ Nela

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaaa !!!!!!
    matko super nie mogę się już doczekać następngo rozdizału z resztą jak napisałaś "10 komentarzy pod rozdziałem, bo nie będzie następnego" :D

    no to został jeszcze jeden ...

    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń