08.03.2012

Rozdział 16

Powoli otwierałam oczy. Dziwne… nie czułam żadnego bólu. Otworzyłam swoje paczałki i rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie była to sala szpitalna, ale dobrze mi znany pokój Louis’a Tomlinson’a. Co ja do cholery tu robię.? Przecież samochód mnie potrącił i powinnam być na jakieś obserwacji w szpitalu czy coś. Nic z tego nie rozumiałam. Usiadłam na łóżku i oparłam głowę o ścianę. Co tu jest grane.? Po chwili do pokoju wszedł mój marchewkowy książę. Uśmiechnął się na mój widok i od razu do mnie podszedł.
- Długo spałaś mała – pocałował mnie .
- Jak to spałam.? – zdziw. O.o – Przecież miałam wypadek i wgl. Powinnam być w szpitalu.
- Jaki wypadek.? – zapytał Lou.
- No ja wybiegłam od was z domu to wleciałam na ulicę i auto mnie potrąciło.
- Carol dobrze się czujesz.? – Lou przyłożył dłoń do mojego czoła.
- Tak Louis czuje się dobrze. – odburknęłam lekko zirytowana. No teraz to już nie wiem. To miałam ten wypadek czy mi się zdawało.? – Lou, a która godzina.?
- Tak przed 17.
- A jaki mamy dzień.?
- No ciągle jest piątek, ten przed waszym meczem nie.?  – otworzyłam szeroko oczy. – Carol co jest.? – Lou położył mi tym razem dłoń na ramieniu i przyglądał mi się z troską.
- Ale to niemożliwe. – powiedziałam do siebie – Czyli to był sen…?
- Eeee o czym Ty mówisz.? Za długo spałaś.?
- Ten wypadek i nasz mecz i Rebeca. – zaczęłam i opowiedziałam cały mój sen Louis’owi.
Widziałam wielkie zdziwienie w jego oczach, jak słuchał mnie. Nie dziwię mu się. Przecież ja myślałam, że to wszystko działo się naprawdę. Czyli Liam nie jest na nas wściekły, Alex nie jest z Patrick’iem, Jacky nie spotkała Mike’a, Lou nie chodził z Rebecą i nie poznałam Vic. Matko Jedyna. Gdy doszłam do tego, że zaczęłam chodzić z Liam’em, Lou mi przerwał.
- Jak to z nim byłaś.? – zapytał lekko zdenerwowany.
- Lou to był tylko sen, na szczęście.  – rzekłam - A byłam z nim ponieważ mój chłopak wrócił do swojej byłej i okropnie mnie tym zranił – wycedziłam przez zęby. Szkoda, że naprawdę nie uderzyłam Rebecki . Może mi się jeszcze uda, tylko, że już w rzeczywistości ^^
- Nie masz się o co martwić mała – uśmiechnął się ciepło Lou – Ten sen na pewno się nie spełni . Nie znam żadnej Rebecki, a co do Liam’a i Alex , to nie szczędzą sobie czułości w salonie – zaśmiał się .
Dokończyłam streszczanie mojego snu. Przyznam , że Louis zniósł to nieźle. Co chwila powtarzał, żebym się nie martwiła, bo to niemożliwe, żeby ten sen się spełnił. Oby miał racje. Ale gdy doszłam do momentu w którym zrobiliśmy TO , to XD Louis uśmiechnął się cwaniacko. Haha wiem o co mu chodzi. Ten chłopak ma bardzo nieczyste myśli . Z resztą ja też XDD Przecież to mi się śniło, nie jemu. Skończyłam swoją pasjonującą opowieść i przytuliłam się do mojego marchewkowego wariata.
- Mogę u was zostać na noc prawda.? – zapytałam słodko się uśmiechając.
- No jasne. – uśmiechnął się Lou – Ale dam Ci jakieś ciuchy na zmianę. Poczekaj – wstał z łóżka i podszedł do szafy.
Przekręciłam się na brzuch i obserwowałam z uśmiechem poczynania chłopaka. Po chwili wrócił do mnie i kucnął przy łóżku. No wiecie , żeby być tak na moim poziomie XDD Pocałował mnie , po czym do rąk wręczył mi swoje czarne bokserki i przydużą koszulkę z Superman’em. Spojrzałam zdziwiona na bokserki.
- No sorry bardzo , ale damskiej bielizny to ja w swojej szafie nie mam. – wyszczerzył się do mnie.
Zaśmiałam się.  No jak go tu nie kochać.
- Wiesz zanim pójdziemy spać, to wypadałoby trochę czasu spędzić z resztą towarzystwa.
- Wolę spędzić ten czas z Tobą. – no i znowu ten uśmiech. Za dużo czasu spędza z Hazzą. – Sam na sam. – szepnął mi do ucha.
- Jeszcze będziesz miał okazję – pokazałam mu język. Wstałam z łóżka i rzuciłam na nie te ciuchy , które dał mi Lou. – Albo idziesz ze mną albo zostawię Cię tu samego i spędzę te czas z Niall’em – uśmiechnęłam się.
- Dlaczego z nim.? – zapytał Louis wstając z łóżka.
- Żeby nikt nie był o niego zazdrosny. Przecież nie ma dziewczyny nie.? – wyszłam z pokoju.
Za mną wybiegł Lou i złapał mnie w tali tuż przed schodami. Spojrzałam mu w oczka. Te śliczne paczałki. Ahhh. Rozpłynęłam się w nich. Zbliżył się tak, że czułam jego oddech na ustach.
- Dalej chcesz ten czas spędzić z Niall’em.? – szepnął.
- W sumie … - zawahałam się przez chwilę. – Tak.! – pokazałam mu język .
Louis mnie puścił i jebnął focha, schodząc po schodach do salonu. Zaśmiałam się. Ależ on słodki. Wbiegłam do salonu.
 - Czołem Ludu – wyszczerzyłam się do wszystkich.
A oni uśmiechnęli się na mój widok. No japierdziele szczerz na japie ma każdy jak mnie widzi.? XDD No dobra nie dziwię im się XD Klapnęłam na podłodze przez kanapą, zgarniając z niej jeszcze poduszkę. Popatrzyłam na Lou, który dalej się na mnie fochał. Przewróciłam oczami.  Gestem ręki pokazałam Niall’owi, żeby usiadł obok mnie. Oczywiście nie miał wyjścia i tak zrobił. No wiecie mnie się nie odmawia XD Widziałam gniewny wzrok Louis’a. Ha.! Wiedziałam, że tak będzie. Zazdrosny jest. A przecież nie powinien. Kocham go i on dobrze o tym wie. Po chwili zaczęłam się śmiać jak jakiś psychol razem z Niall’em, z jego żartów. No japierdziele. Ten chłopak jest niemożliwy. Poczułam potrzebę pójścia do łazienki. Szepnęłam Niall’owi na ucho, dokąd mnie niesie, po czy wstałam i udałam się do łazienki na piętrze. Wchodząc po schodach, zauważyłam jeszcze, że chłopcy włączają „Straszny Film 2”  ( Kocham Kocham Kocham <33. Szczególnie akcje tego lokaja z dziwną ręką XDD ). Weszłam do łazienki i załatwiłam najważniejsze potrzeby. Wychodząc z niej na kogoś wpadłam. Podniosłam paczałki wyżej i ujrzałam mojego kochanego Louis’a. Uśmiechnęłam się.
- Wiesz, nie umiem się na Ciebie długo fochać – uśmiechnął się.
- Miałam błagać o wybaczenie jak wrócę na dół, ale skoro się nie fochasz, to takiego cyrku odstawiać nie będę – wystawiłam język w jego stronę. Ten zaśmiał się.
- Trochę dziwnie się czułem patrząc na Ciebie i Niall’a, jak się tak śmialiście i..
- Zazdrosny.? – przerwałam mu.
- Jak cholera. – pochylił się w moją stronę.
Stanęłam na palcach i pocałowałam go. Dłońmi przeczesywałam jego włosy, ten natomiast trzymał swoje dłonie na mojej talii. Po chwili oderwałam się od niego. Spojrzał na mnie pytająco.
- Jak chcesz więcej, to musisz mnie złapać – krzyknęłam i zbiegłam po schodach na dół, a tuż za mną Louis.
Nie wiem, co w tym było takiego śmiesznego, ale moja japa szczerzyła się przez cały czas. Ganialiśmy się po całym domu hałasując , dopóki nie zaczęło to przeszkadzać reszcie domowników.
- Weźcie się ogarnijcie.! Mu tu próbujemy oglądać.! – usłyszeliśmy krzyk Jacky.
Nie miałam już siły dalej uciekać. To całe śmianie się wykończyło mnie. Zatrzymałam się w kuchni i oparłam tyłem o blat, głęboko oddychając. Zaraz po mnie wbiegł tam Louis i triumfalnym uśmiechem na twarzy.
- Wygrałeś – rzuciłam.
- I domagam się nagrody – poruszył seksownie brwiami obejmując mnie.
- Jakiej nagrody.? – zapytałam. Podroczymy się trochę ^^
- No obiecałaś mi coś.
- Nie przypominam sobie. – udałam zamyślenie.  
- Może Ci przypomnieć.? – cwaniacki uśmiech Lou ujrzały me oczy XD
- Mężczyźni i te ich erotyczne fantazje – przewróciłam oczami , próbując oswobodzić się z objęć Lou.
- No cóż poradzić. Tacy już jesteśmy mała – uśmiechnął się szeroko – To jak.?
- Nie dzisiaj Lou – uśmiechnęłam się i pocałowałam moją marchewę.
Wiedziałam, że będzie lekko zawiedziony, ale przejdzie mu. Przecież jemu nie zależy , tylko na seksie. Ważniejsze jest uczucie, dla niego jak i dla mnie. Ale czasem się zastanawiałam, dlaczego wybrał 2 lata młodszą od siebie dziewczynę i prawie niedoświadczoną w kwestii miłości, skoro mógł mieć każdą.? To pytanie dość często ( jak na te kilka dni ) zaprzątało mi głowę. Jakoś przeszła mi ochota na okazywanie uczuć.  Oderwałam się od Lou.
- Chodźmy już od reszty – uśmiechnęłam się sztucznie.
- No dobrze – rzekł zrezygnowany Lou łapiąc mnie za rękę i idąc ze mną do salonu, gdzie nasi przyjaciele pokładali się ze śmiechu.
- Sporo was ominęło – rzekł Niall, gdy wkroczyliśmy do pomieszczenia.
Obydwoje znamy ten film na pamięć, więc to żadna strata, te 40 minut XD Takie tam pół filmu. Usiedliśmy przed kanapą , na której siedzieli Zayn, Jacky, Liam i Alex.
- A gdzie Hazza i Sophia.? – zapytałam domowników.
- Poszli się obściskiwać na tarasie. – odpowiedział mi  Zayn .
Uśmiechnęłam się lekko. Cieszyłam się ze szczęście dwójki moich przyjaciół. Ale znowu powróciła do mnie ta myśl. Już nie miałam uśmiechu na twarzy, tylko obawę i strach. Alex zauważyła to i szepnęła mi na ucho.
- Carol, co się dzieje.?
- Nic takiego – odparłam, jednak Alex to chyba nie przekonało, gdyż próbowała dalej wyciągnąć ze mnie , powód mojego zmartwienia.
- Skarbie widzę, że coś jest nie tak. Chodź do kuchni, to mi opowiesz. – rzekła Alex ciągnąć mnie do ulubionego pomieszczenia Niall’a.
Jednak tuż przed wejściem do kuchni, usłyszałyśmy ( pewnie jak  wszyscy ) krzyk dochodzący z dworu. Obydwie biegiem udałyśmy się do wyjścia na taras. Chwilę potem dołączyła do nas reszta zespołu i Jacky. Wszyscy wyszliśmy na taras. Już wiadomo, co było powodem tych krzyków, a mianowicie Sophia wydzierała się niemiłosiernie, gdyż Hazza wrzuciła ją w ubraniu do wody. Zaczęliśmy się z nich śmiać. Na nasze nieszczęście pomysł Hazzy podchwyciła pozostała czwórka. Po niecałych 3 minutach, pomimo naszych błagań razem z Alex i Jacky wyładowałyśmy w basenie. Ja z Alex zaczęłyśmy się śmiać, natomiast Jacky i Sophia gotowały się ze złości. Chłopcy również wskoczyli do basenu. Zaczęło się takie „pool party” XD Do późna siedzieliśmy w tym basenie i wygłupialiśmy się. Usiadłam na brzegu cała zmarznięta i przemoczona. Było fajnie, ale już mam trochę dosyć. Lou podpłynął do mnie.
- Idziemy.? – zapytał.
Kiwnęłam głową. Oboje wyszliśmy z basenu, żegnając się z resztą, która bawiła się dalej. Nie bardzo się przejęli naszą nieobecnością. Oznajmiłam Lou , że idę się wykąpać, po czym udałam się do łazienki, znajdującej się tuż obok naszego pokoju. Zrzuciłam z siebie mokre ciuchy i weszłam pod prysznic. Odprężający, ciepły prysznic jest jednak lepszy od ziemnej kąpieli w basenie. Wycierając się ręcznikiem uświadomiłam sobie, że zapomniałam tych ciuchów od Lou. Owinęłam się w ręcznik i przeszłam do pokoju Louis’a. Siedział ( już przebrany w suche ubrania ) na łóżku z laptopem na kolanach. Podeszłam do łóżka i zgarnęłam z niego ciuchy. Louis przyglądał mi się przez cały czas. Miałam wrażenie , że rozbiera mnie wzrokiem XDD Przewróciłam oczami, po czym wróciłam do łazienki przebrałam się w bokserki i koszulkę. Związałam włosy w luźnego koczka i znowu udałam się do pokoju.
- Ślicznie wyglądasz w moich ciuchach – usłyszałam głos Lou.
- No wieeem – wyszczerzyłam się do niego.
- Jakaś Ty skromna – wystawił język w moją stronę.
Położyłam się na łóżku przyglądając się Louis’owi. Patrzyłam się na niego dobrych kilka minut.
- Tak wiem , że jestem przystojny. – powiedział Louis uśmiechając się.
- Ciekawe, kto Ci takich bzdur naopowiadał. – zaśmiałam się.
- No wszyscy mi to mówią. Chcesz się przekonać.? – nie czekając na moja odpowiedź, Louis wyszedł na balkon.
Oparłam się o drzwi balkonowe i przyglądałam się jego poczynaniom.
- Ejjj Ludzie. ! – krzyknął Louis zwracając uwagę wszystkich balangowiczów znajdujących się w basenie. – Jestem przystojny prawda.? – face palm. XD
W odpowiedzi usłyszeliśmy gwizdanie i piski, co miały oznaczać, że nasi przyjaciele potwierdzają to.  Zauważyłam również jak Hazza posyła całusa w stronę Lou. Zaśmiałam się. Louis odwrócił się w moją stronę i podszedł do mnie.
- Dalej nie wierzysz.? – zapytał uśmiechając się.
- Wierzę, wierzę. – również się uśmiechnęłam i wróciłam do pokoju, kładąc się na łóżku.
- A wiesz – zaczął Louis kładąc się obok mnie i szepcząc mi do ucha – Seksownie wyglądałaś w tym ręczniku. – zarumieniłam się, na co Lou uśmiechnął się szeroko.
- Emmm Louis ..
- Tak.?
- Dlaczego wybrałeś akurat mnie na swoja dziewczynę.? – zapytałam spuszczając głowę w dół.
- Skąd takie pytanie.? – odpowiedział pytanie zdziwiony Lou.
- Tak jakoś. Przecież możesz mieć każdą dziewczynę,  a wybrałeś taką małolatę. – dalej nie podnosiłam głowy.
- Carol … Wszystkie te inne dziewczyny chcą być ze mną, bo jestem sławny. Ty spodobałaś mi się od razu , gdy Cie ujrzałem na tym boisku. Z resztą zdziwiłem się, że nie zaczynacie piszczeć i wariować na nasz widok. To było takie normalne, takie inne. Ty właśnie nie lecisz na kasę czy sławę, tylko chcesz dobrze poznać chłopaka i zobaczyć czy warto spróbować. Patrzysz głębiej niż wszystkie te dziewczyny.  Z resztą jesteśmy do siebie bardzo podobni. – przerwał na chwilkę - Kocham Cię i nie zamierzam opuszczać.
 Louis przytulił mnie. Wtuliłam się w chłopaka uwalniając łzy z oczu. Łzy szczęścia dla jasności XD Cieszyłam się, że trafiłam właśnie na takiego Louis’a. Ma racje. Jesteśmy do siebie bardzo podobni. Oboje patrzymy na wnętrze, potem na zewnętrze XD znaczy się wygląd.
- Dziękuję Ci Louis – szepnęłam.
- Za co.?
- Za to, że jesteś. – uśmiechnęłam się i pocałowałam chłopaka krótko.
Byłam już dość zmęczona, więc szybko usnęłam w objęciach mojego marchewkowego księcia, mając nadzieję, że ten zły sen, nigdy się nie spełni .

**********
Jak obiecałam jest następny rozdział. ^^ Wprawdzie nie było tych 10 komentarzy, ale dodam, bo już nie chciałam dłużej zwlekać. Dla kogo jest szokiem, że to był , tylko sen łapka w górę XDD Zainspirował mnie do tego sen, który miałam przed napisaniem 9 rozdziału. Śnił mi się Liam i takie tam XD Następny rozdział postaram się napisać jak najszybciej. Mam nadzieję, że ten się wam podoba. I przepraszam, że tak mało działo się u innych bohaterów. Naprawię to. I dzięki za ponad 5400 wejść. Jesteście niesamowici. I oczywiście dziękuje moim 28 czytelnikom.! < 333 Jak myślicie dobijemy do 30 do końca tygodnia.?  Macie tu kontakty do mnie . Jak chcecie bym informowani o następnych rozdziałach lub macie jakieś pomysły czy wątpliwości to piszcie. gg: 5195014 oraz twitter. Do następnego mordeczki.A i do anonimowych : Podpisujecie się, chociaż imieniem ;))
Pozdro i buziaki < 333
**********

+ mój ukochany marchewkowy książę <3
++ 10 komentarzy . Tym razem wam nie odpuszczę XDD

16 komentarzy:

  1. Sczerze powiedziawszy to się cieszę, że to był tylko sen.Czekam cierpliwie na kolejny rozdział.
    Nata$h ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. SZAŁ. I w sumie, wkurzyłabym się na Hazze za to, że mnie wrzucił do tego basenu :D I TO JA GWIZDAŁAM NAJGŁOŚNIEJ jak Lou wyszedł na ten taras XDDD Ja cem następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Szok ! . Rozdział boski :D. bardzo bardzo mi się podobba :D . Czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  4. no wreszcie się obudziła<3 aww i Louis, taki kochany!
    dawaj szybko nastepny! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochanie cuuudo jednym słowem. - Jacky <33

    OdpowiedzUsuń
  6. no zajebiocha normalnie kocham to opowiadanie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. haha... Louis na balkonie genialne xD świetny rozdział :) (op-onedirection.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to był niezły sen. Zapraszam: http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. super strasznie mi się podoba,matko jak to tylko sen,a myślałam że będzie tak pięknie,oczywiście teraz teeż jest pięknie :D

    OdpowiedzUsuń
  10. świetny rozdział! Czekam na next :)
    Zapraszam do mnie http://musicjam1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny, świetny, jeszcze raz świetny <333

    OdpowiedzUsuń
  12. Kobieto, jesteś niesamowita!!!! To wszystko był sen?! A ja się tak przejmowałam!! Tak się cieszę, że są razem :)
    zaciesz większy od twojego;) Zawsze byli dla siebie stworzeni. Tylko teraz żadnych rozstań!!!!!! Uwielbiam twojego bloga, po 1-jest o Loui'm po-2 świetnie piszesz po 3-ma świetną fabułę! Lovciać Lou!!!!!!!! <3 :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham to zdjęcie i tego osobnika na nim widocznego! <3 Nie mogę się napaczeć:) Lou jesteś najprzystojniejszy z wszystkich!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Byłam taka ciekawa co będzie po tym wypadku, a tu taka niespodzianka. Wiele się działo. Niedawno przeczytałam całego bloga w 2h. Mam nadzieję, że dalej bedzie się działo ale na jawie. Lou jest taki słodki<33333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  15. zajebisty rozdział i czekam na następny strasznie mi się spodobał :P

    OdpowiedzUsuń