01.04.2012

Rozdział 20


{Carol}

Obudziłam się około godziny 10 z wielkim bólem głowy. Jak ja dawno kaca nie miałam. Zapomniałam jak to jest. Złapałam się za obolałe czoło i usiadłam na łóżku. Za oknem padał deszcz. Nagle powróciły do mnie niektóre wydarzenia z poprzedniej nocy, a mianowicie jak się spiłam i kłótnia z Louis’em. Między tym jest wielka pustka. Wzięłam koszulkę i jeansy , i poszłam do łazienki ogarnąć się. Wzięłam orzeźwiający prysznic i rozczesałam katastrofę na mojej głowie. Poszłam do kuchni, po drodze biorąc moją ulubioną niebieską bluzę. Weszłam do pomieszczenia i zastałam w nim roześmianych i przytulonych Liam’a i Alex . Lekko uśmiechnęłam się na ich widok. Cieszyłam się ze szczęścia mojej przyjaciółki, przecież znalazła najwspanialszego chłopaka, który jest romantyczny i kocha ją całym sercem. Przywitałam ich grymasem na twarzy, spowodowanym ponownym bólem głowy. Alex podeszłą do mnie i dała mi szklankę wody oraz 2 tabletki. Szepnęłam do niej dziękuję, po czym popiłam oba leki. Postanowiłam, że dzisiaj na śniadanie zjem mleko i płatki. Po chwili wszystko wylądowało w mojej misce.
- Powiecie mi co się wczoraj działo.? Jakoś niewiele sobie przypominam. – rzekłam z pełną buzią do tej zakochanej dwójki.
- Carol.. wiesz.. –zaczęła Alex drapiąc się w głowę. – To nie był zbyt przyjemny wieczór.
- Wal jakoś to zniosę, albo się rozryczę, jak to ostatnio. – właśnie ze mną tak ostatnio było.
Coraz częściej płakałam przy ludziach, a zawsze staram się to jakoś ukryć. Z resztą ja nie lubię okazywać negatywnych uczuć. Dołuję się tym i przy okazji też innych.
- No to zaczęło się od tego, że zobaczyłaś jak Louis obściskuje się z Eleanor. Bardzo się wściekłaś i poszłaś się napić. Zdaje się, że wypiłaś dużo za dużo , bo nawet na nogach nie mogłaś ustać i też nie mogłaś skleić porządnie zdania. Potem jakiś koleś zaczął Cię obmacywać i ja, Alex i Lou to widzieliśmy. Lou zabrał Cię do pokoju i tam się pokłóciliście. Jak dzisiaj dzwoniłem do Niall’a to powiedział, że Louis cały czas siedzi w pokoju i rozmawia z Harrym. -  Liam spojrzał na mnie.
Spuściłam wzrok. Moje oczy momentalnie zaszły łzami. Louis siedział teraz w domu smutny, przygnębiony i to przeze mnie. Czułam się okropnie, jak jakaś szmata. Zraniłam osobę, na której mi cholernie zależy i bez , której nie mogę żyć. Przestałam jeść i zakryłam twarz dłońmi, uwalniając z oczu wszystkie łzy.
- Liam wiem, że oboje nie zachowaliśmy się dobrze w stosunku do siebie , ale nie można tu nikogo posądzić o większą winę. Ja zachowałam się tak pod wpływem impulsu i teraz cierpi przeze mnie osoba, którą kocham. Jednak nie mogłabym teraz na niego spojrzeć, bo boli mnie to, że widziałam go obściskującego się z Eleanor. – wzięłam głęboki wdech – Ty nie wiesz, jak się teraz czuję. Louis to jest drugi chłopak , któremu zaufałam, którego pokochałam. Pierwszy zawiódł moje zaufani i Lou też to teraz zrobił, choć jest sto razy lepszy od David’a. Dalej go kocham, ale nie wiem czy będę potrafiła mu na nowo zaufać. – rozpłakałam się jeszcze bardziej.
Lepiej się poczułam wyrzucając to wszystko z siebie. Poczułam swego rodzaju ulgę, jednak nie byłam pewna czy dobrze zrobię opuszczając Louis’a na kilka dni i na ten czas zrywając z nim kontakt. Pewnie jeszcze bardziej go tym zranię, ale nie mogłabym teraz na niego spojrzeć, choć nie wiem jak bardzo bym chciała. Odepchnęłabym go, gdyby chciał się do mnie zbliżyć, choć  chciałabym znaleźć się teraz w jego silnych ramionach i usłyszeć „ Mała zobaczysz będzie dobrze”. Chciałabym wrócić do czasów, gdy największym problemem było jakim samochodem zacząć się bawić : zielonym czy granatowym. Teraz moje życie coraz bardziej się komplikuje. Z resztą nie tylko moje. Przecież Louis’a też. Zaczęłam się powoli uspokajać. Alex podeszła do mnie i mnie przytuliła. Wtuliłam się w nią. Najbardziej potrzebowałam teraz wsparcia przyjaciół. Po jakiś 5 minutach przestałam płakać, ale moje oczy były czerwone. Ledwo dokończyłam śniadanie. Wstałam z krzesła i zaczęłam się kierować na taras, który na całe szczęście był po części zadaszony. Usiadłam na bujanej huśtawce, podciągając kolana i opierając na nich brodę. Wsłuchiwałam się w skap dające krople deszczu. Ten dźwięk działa na mnie hmm tak magicznie.? Odepchnęłam od siebie wszystkie myśli i w mojej głowie był tylko ten deszcz. Tą błogą chwilę przerwała mi Alex siadając obok mnie.
- Wiesz dobrze o co mi chodzi – rzekłam do Alex, zanim ta się zdążyła odezwać.
- Masz racje, ale Carol Louis to nie David. On Cie kocha.. no bo .. bo Cię kocha.  A David chciał Cię , tylko przelecieć i dobrze o tym wiesz. – spojrzałam na nią. – Skarbie chodzi mi o to, że nie znajdziesz lepszego chłopaka od Louis’a. On na pewno przejmuje się tym równie mocno jak Ty. Liam powiedział mi, że jak zamyka się w pokoju sam na sam z Harry’m to oznacza, że stało się coś bardzo poważnego, że wyżala mu się i płacze na ramieniu . – spojrzałam na Alex – Błagam pogadaj z nim. Wyjaśnijcie sobie wszystko, bo jeszcze coś głupiego sobie zrobicie. – Alex popaczała na mnie poważnym wzrokiem.
- Przemyślę to – szepnęłam po czym zwróciłam wzrok ku spadającym kroplom wody.
Nagle w drzwiach od tarasu pojawił się Liam, porywając Alex na stronę. Westchnęłam. Alex miała rację w 100 % , ale nie wiem dlaczego nie chcę pogadać z Louis’em. To chyba moje bardzo głębokie uprzedzenia. Usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Szybko po niego sięgnęłam i spojrzałam na wyświetlacz : Hazza.? Okeeey zaraz się dowiem po co dzwoni. Odebrałam połączenie.
- Haloo.?
- Carol.?
- No raczej, że ja głąbie. –jak zwykle nikt nie potrafi rozpoznać mojego głosu w telefonie.
- To dobrze, bo może chciałabyś do nas przyjść.? – zapytał wesoły Harry.
- Nie wiem czy to jest dobry pomysł – odparłam niepewnie.
- Ale Louis gdzieś wyszedł. Poczuł się troszkę lepiej po rozmowie ze mną i poszedł się przejść.
- Aaaa. Skoro tak to będę za 10 minut.
- Super. To do za 10 minut – rozłączył się.
Właśnie skoro nie ma Louis’a, to co mi szkodzi pójść do moich przyjaciół. Weszłam do domu, gdzie natrafiłam na Alex opartą o ścianę i całującego ją Liam’a. XD Japierdziele. Zakryłam sobie usta dłonią, żeby ich nie speszyć. Ale n nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem. Ci natychmiast się od siebie oderwali i zarumienili. Jak już się uspokoiłam, to postanowiłam im powiedzieć o telefonie od Lokersa.
- Dzwonił do mnie przed chwilą Harry i powiedział, żebym do nich przyszła. Idziecie ze mną.?
Liam i Alex spojrzeli niepewnie po sobie.
- Nieeee. Nacieszymy się sobą – rzekł Liam obejmując w pasie Alex.
- Spoko. Jak chcecie to możecie zostać u mnie. Co moje to wasze bejbosy. Zaraz wam najwyżej klucze przyniosę – uśmiechnęłam się do nich i pobiegłam na górę.
Założyłam czarne trampki i zgarnęłam klucze z szafki. Po drodze do drzwi, pobrzęczałam sobie moim breloczkiem z żabką ^^ Nie wiem czy wspominałam, ale ja kocham żabcie. Weszłam do salonu, dając Liam’owi klucze.
- Bawcie się dobrze – mrugnęłam do nich i wyszłam z domu.
Nie wzięłam żadnej parasolki. Zarzuciłam tylko kaptur na głowę i skierowałam się w stronę domu chłopców. Droga wyjątkowo mi się dłużyła, gdyż wskakiwałam w każdą kałuże po drodze ^^ Zapukałam do drzwi. Nic. Okeey po co mnie zapraszają jak nikogo w domu nie ma.? Złapałam za klamkę. O__o Drzwi się otworzyły i weszłam do środka. Japierdziele. Oni chcą żebym tu zawału dostała. Wszędzie ciemno jak w dupie u murzyna, gdyż wszystkie rolety były opuszczone i  tylko gdzie niegdzie świeczki się paliły. Dobra to już zaczynało się robić dziwne. Nagle usłyszałam dobrze znany mi głos , dochodzący z góry. Spojrzałam tam. Na szczycie schodów stał Louis z różą w ręku i śpiewał „ Moments” . A więc to był podstęp. No ale cóż nie będę się gniewać. Louis powoli stąpał w dół,  stopień po stopniu, a moje oczy coraz bardziej stawały się mokre. Stałam tak jak wryta.Normalnie rzygałam tęczą XD Chciałabym do niego teraz podbiec i go mocno przytulić, jednak poczułam jakąś wewnętrzną blokadę, nie pozwalającą mi tego zrobić. Louis skończył śpiewanie na swojej solówce. Wtedy już stał tuż przede mną. Spojrzałam mu w oczy, które tak jak moje były całe zaszklone. Wręczył mi różę, złapał z rękę, po czym zaczął mówić, patrząc na podłogę.
-Carol… proszę wybacz mi. Ja wiem… źle zrobiłem… ale też nie mogłem patrzeć jak ten koleś dobierał się do Ciebie…. Poczułem ukłucie w sercu.. – już nie mogłam wytrzymać i uwolniłam łzy z moich oczu - Byłem cholernie zazdrosny…. Wtedy z Eleanor.. jak mnie widziałaś… Ona wykorzystała to że… byłem już trochę wstawiony…. Zaczęła się do mnie przystawiać i wgl…. Nie chciałem Cię zranić… Nie mógłbym… osoby którą kocham najbardziej na świecie – tu  on spojrzał w moje oczy. Teraz widziałam. Lou również płakał. Ten widok jeszcze bardziej łamał mi serce. – Carol bez Ciebie jestem niczym… Jesteś moim światełkiem w tunelu… Osobą do której po długiej rozłące stęskniony wrócę.. Osobą przy której chciałbym zasypiać i budzić się każdej nocy i każdego dnia.… Jesteś dla mnie wszystkim…
T__T Nigdy jeszcze nie słyszałam czegoś tak słodkiego. Teraz to już nic nie mogło powstrzymać potoku łez, wypływającego z moich oczu. Upuściłam kwiatek na podłogę. Lou spojrzał na mnie zdziwiony. Cała ta wewnętrzna blokada gdzieś zniknęła. Rzuciłam mu się na szyję. Louis delikatnie mnie objął.
- Ja też przepraszam Lou – szepnęłam do niego.
Oboje tak staliśmy przez dobrych kilkanaście minut, napawając się swoją obecnością. To było takie słodkie. Nie jestem fanką romantyzmu, ale jednak jestem dziewczyną nie.? Gdy już opanowaliśmy nasze łzy, znowu spojrzeliśmy w swoje paczałki. Jego pałały miłością. Zatopiłam się w jego prześlicznych oczach. Nasze twarze zaczęły się powoli do siebie zbliżać. Nagle usłyszeliśmy gwizd. Potem następny i następny. Oboje odwróciliśmy się w stronę miejsca skąd dochodziły, a mianowicie salonu. W przejściu stał uśmiechnięty Hazza oparty od futrynę.
- Myślałem, że poszedłeś z innymi – rzekł Louis do Harrego, który podszedł do nas.
-Musiałem dopilnować, żeby wszystko poszło zgodnie z planem. – mrugnął do mnie Hazza, no co ja wystawiłam język  w jego stronę. – Ale jeszcze została jedna rzecz – tu spojrzał na uśmiechniętego Louis’a Spojrzałam pytająco na Lou.
- Carol, bo ja mam takie pytanie – złapał mnie za rękę – Pojedziesz ze mną na kilka dni do Donacaster.? Poznasz moją rodzinę – wyszczerzył się do mnie.
Szok. Dobra tego się nie spodziewałam. Oczywiście, że powinnam się zgodzić, ale co będzie jeśli jego rodzice i siostry mnie nie polubią.? Przecież tak się może zdarzyć. I co wtedy.? Louis zerwie ze mną.? Nie to niemożliwe. Z resztą co ja robię. Zawsze przewiduję najgorsze, a tak wcale być nie musi. Potrząsnęłam głową, wyrzucając te wszystkie czarne myśli i znowu spojrzałam w paczałki Marchewkowego Księcia.
- Tak Lou. Pojadę – uśmiechnęłam się – A kiedy.?
- Eeee teraz.?
- No to na co jeszcze czekamy.? Pakuj się .! – przytuliłam go mocno, po czym Lou złapał mnie za rękę i pociągnął do swojego pokoju.
Szepnęłam jeszcze do Hazzy, żeby nigdzie nie uciekał, bo mam do niego jedno pytanie. Wpadliśmy do pokoju Lou, gdzie panował jeden wielki burdel. Ubrania walające się po wszystkich meblach, na podłodze i co mnie zdziwiło bokserki na lampie sufitowej. Gdy pojrzałam na Lou, ten tylko uśmiechnął się niewinnie. Przewróciłam oczami. W jego pokoju było również trochę moich rzeczy, więc ja tylko wrócę się do domu po kosmetyki. Dopięłam swoją torbę i patrzyłam jak Idzie Louis’owi. Mocował się z walizką. Nie mógł jej dopiąć.
- Lou nie bierzesz za dużo rzeczy.? – zapytałam z uśmiechem.
Ten spojrzał na mnie i błagał żeby mu pomogła to dopiąć. Wspólnymi siłami, po 10 minutach walizka była zapięta. Lou ją wziął, ja wzięłam swoją torbę i zeszliśmy na dół do Hazzy. Chłopcy pożegnali się męskim uściskiem, po czym Lou zaniósł nasze bagaże do samochodu, mówiąc że tam na mnie zaczeka. Przytuliłam Hazzę.
- Harry.. to prawda, że Lou dzisiaj płakał z mojego powodu.? – spojrzałam na niego smutno.
- Tak, ale jak widzę wszystko już dobrze. – lekko się do mnie uśmiechnął.- Nie martw się.
- Postaram się- odwzajemniłam uśmiech – No Harry pożegnaj resztę od nas.
Rzekłam po czym wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu, w którym czekał na mnie Louis.
- Podjedźmy jeszcze do mojego domu. Musze zabrać parę rzeczy. –wyszczerzyłam się do niego.
-Nie ma sprawy mała.
Okeeey. Parę kroków i byłabym w domu, ale jak Lou chce mnie podwieźć XD Weszliśmy do środka i zastaliśmy w nim całe towarzystwo. Zdziwiłam się, ale jednak byłam szczęśliwa, że jeszcze przed wyjazdem mam okazję ich zobaczyć. Louis przywitał ( właściwie to pożegnał, ale ok. ) się ze wszystkimi , a ja pobiegłam na górę. Z pokoju wzięłam jakąś podręczną torbę i spakowałam do niej różne duperele, które bądź co bądź będą mi potrzebne. Gdy już wszystko spakowałam, wróciłam na dół i wyściskałam wszystkich po kolei, ale najbardziej Alex, szepcząc jej do ucha, że jak wrócę nie chcę zastać jej z brzuchem. Ta się tylko zaśmiała. Razem z Lou wsiedliśmy już do samochodu, natomiast reszta machała nam sprzed domu. Zapowiadało się kilka cudownych dni przy boku kochanego chłopaka. Jeszcze przed odjazdem pocałowaliśmy się. Cały dzień czekałam na ten moment. By móc się znowu w nim rozpłynąć. Lou uśmiechnął się do mnie łobuzersko, po czym odpalił samochód i ruszyliśmy w stronę, tylko jemu znaną...

**********
No i mamy 20.! Starałam się go jak najszybciej napisać,niestety z powodu różnych komplikacji, nie miałam jak. Dzisiaj się postarałam i jest.! Osobiście bardzo mi się podoba, wyszedł taki emocjonalny, jak Lou przepraszał Carol, że o mało się nie poryczałam XD A wy co sądzicie.?
 Przy ostatnim rozdziale się na was zawiodłam. No tylko 12 komentarzy.? T_T No jest was 35 ( gfjgjdjfrtgjld cieszę się jak pojebana XD ) i mamy już ponad 10400 wejść ( no i znowu *___* ) powinniście się trochę postarać. :P AAA. i jeszcze. Co sądzicie na temat bohaterów.? Taka zakładka na górze strony, jakby ktoś nie zauważył . :P
No więc dedykuję ten rozdział mojej kochanej Miśce <333 - autorce, tego bloga. Kocham Cię bejbee i ty o tym wiesz, ale publiczne okazywanie uczuć jest lepsze :P Chociaż całymi dniami czekam aż wejdziesz na gg, to już jak wejdziesz, to ja nie mam ochoty odchodzić o klawiatury. Często pomagasz mi tworzyć pomysły, gdy ja nie mam weny. Moja Directionerka. ^^ No po prostu kocham Cię <333
A teraz tak kontakt ze mną. Gdy masz jakąś uwagę, pomysł, chcesz być powiadamiany o rozdziałach lub chcesz po prostu pogadać pisz - twitter, i tu napisz do mnie że czytałaś/-eś mojego bloga, bo potem nie wiem komu mam wysyłać powiadomienia ^^ i gg:5195014. Anonimowi.! Chciałabym poznać wasze imiona , więc podpisujecie się.! Do następnego mordeczki.Kocham was <33
Pozdro i buziaki <333
+ paczajcie.! <klik> Znowu rzygam tęczą XD
**********

13 komentarzy:

  1. Super, że się pogodzili, a teraz czekam na spotkanie Carol z rodzinką Lou. (http://i-should-have-kissed-you-1d.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do spotkania Carol z rodziną Lou, to od razu informuję : Nie będzie to opisane.! :D Gdyż chciałam w tym czasie rozwinąć trochę wątki innych bohaterów. Ale będę relacjonować, co się dzieje w Donacaster :P

      Usuń
  2. ja pierdieleee! po tym rozdziale też rzyygam tęczą bejbee <3 koocham cię :**

    OdpowiedzUsuń
  3. boże, doskonale wiesz jak ja kocham twoje opowiadanie <3 jak już ci dzisiaj mowiłam rozkręcasz się i nie popatrzymy a za kilka miesięcy mnie dogonisz ;)
    oby tak dalej <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę świetny rozdział, taki... najpierw smutny, potem słodki i na koniec tajemiczy. Kocham takie opowiadania! <33333 Tak właśnie powinno być!!!!!!
    Gdyby lektury były takie jak to opowiadanie to czytałabym po 10 razy, co w sumie robiłam z tym blogiem=] Pisz kochana dalej, bo masz świetne pomysły i pisz takie rozdziały!
    Zakochana ( na maksa w twoim blogu) Directionerka (Wiktoria:})
    P.S Jeśli chcesz, mogę ci pisać 10 komentów dziennie, bo mam pomysły na opisanie twojego bloga:********

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeej. <333 ryczę jak to czytam. oczywiście ze szczęścia :p Twoje komentarze zawsze wywołują u mnie pozytywne emocje, że przecież resztę dnia się szczerzę i mam jakąś głupawkę <33

      Usuń
    2. Bardzo się cieszę :) ja tak mam jak widzę nowy rozdział na twoim blogu :] jeśli podobają ci się moje komentarze to czasem może mi odpisz ;) to mnie motywuje...
      Jesteś kochana, buziaki dla ciebie i Miśki :****
      Wiktoria:)

      Usuń
    3. Wik wiesz ja chętnie odpisuję na komentarze, ale Twoje to przechodzą wszelkie granice :)) są takie słodkie że no ryczę i rzygam tęczą :P buziaki również bejb :**

      Usuń
  5. zgoooon normalnie <3333333 Kocham blogasa twego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jejku, jejku, jejkuuuu<3
    nie dość, że rozdział taki niesamowity, emocjonalny, po prostu przepiękny to jeszcze dla mnie :') Płaczę przez ciebie, po prostu płaczę. Ja myślałam, że Hazza będzie chciał pogadać z nią, albo że Lou się obrazi, a tu proszę! To wejście już mnie rozczuliło, a jak jeszcze jej zaśpiewał... I potem postanowił poznać z rodzinką! Żeby takich Louis'ów jeszcze było więcej na tym świecie... :)
    A scena z Liam'em i Alex, to już w ogóle, moja ulubiona, ahaha!
    Dziękuuje ci bardzo, kocham kocham kocham cię, Caro!<3
    + dziękuje za buziaki od anonima i pozdrawiam również! :D


    rzygaaam tęczą! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh XD ja wiem , że mnie kochasz bejb <3333 ahh żebym takiego Louis'a kiedyś spotkała XD

      Usuń
  7. mega ;-)
    zapraszam do mnie
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń