05.02.2012

Rozdział 4

 Godzina 9:35. No do cholery kto dzwoni tak rano.?! Tak właśnie w tym momencie dzwonił mój telefon. Chcąc nie chcąc sięgnęłam po niego .
- Halooo.? –ziewnęłam szeroko. No o tej godzinie się ludzi nie budzi .
- Carol.!! Słuchaj jutro wracam do domu.!!
- Jak to.?!
- No tak normalnie. Przygotuj mi pokój jak możesz. Do jutra.!
- Ale Jacky…- rozłączyła się.
Moja młodsza siostrzyczka jutro przyjeżdża . Tu do Londynu. Do domu. Matko jedyna.! Muszę powiedzieć o tym Alex.! Jacky jest moją młodszą  siostrą, która razem z Lisą (swoją BFF ) wyjechały tydzień przed rozpoczęciem się przerwy wiosennej do Los Angeles. Taka wymiana tancerzy w programie. Jakcy ( Jacqueline albo Jack )jest utalentowana i chodzi do jakiejś szkoły tanecznej. A i ona świetnie gotuje ^^ Lepiej od Hazzy . Mała gra jeszcze na pianinie i czymś tam jeszcze i czasem śpiewa.  Zbiegłam na dół z myślą ,że tam znajdę Alex. Nie myliłam się. Robiła śniadanie .
- Nie sądziłam , że tak rano wstajesz. – zaśmiała się. Pff lubię pospać , ale śmiałam się razem z nią.
- Ja też nie , ale obudziło mnie to złowieszcze urządzenie – pokazałam na telefon- I wiesz co.? Jutro przyjeżdża Jacky.!! – krzyknęłam i rzuciłam się na moją przyjaciółkę. Wiedziałam , że się ucieszy i razem zaczęłyśmy się wydzierać. Bardzo lubiła moją siostrę . I wzajemnie . Po śniadaniu postanowiłyśmy  najpierw ogarnąć pokój Jacky ,w którym jak dotąd spała Alex (będzie spać u mnie ^^ ), a potem pójść pograć w piłkę. No, ale długo pewnie nie pogramy, bo moja przyjaciółka potrzebuje czasu, żeby się odstawić na imprezę. No cóż z lekka ogarnęłyśmy pokój Jacky, by jakoś nadawał się do używalności , wzięłyśmy piłkę i pobiegłyśmy do parku . No jak dzieci, ścigałyśmy się która pierwsza dobiegnie, ale no cóż u nas to normalka ^^ Co z tego , że za miesiąc będę miała 17 lat.? Pfff no nic. Hahaha wygrałam.! Pograłyśmy sobie ze dwie godzinki i musiałyśmy już wracać. No tak . Alex potrzebuje czasu ^^ Dorwała się do szafy mojej mamy. Obie zaczęłyśmy w niej grzebać. Po pół godzinie szukania, Alex złapała beżową sukienkę przed kolano .  Wyszczerzyła się do mnie, a jej oczy wyglądały jak pięciozłotówki. Kazałam jej to szybko na siebie włożyć. Niezła kiecka. Ale sukienki to nie mój styl ^^ Pewnie kiedyś zmienię zdanie, ale nie dzisiaj. Pod drodze zwinęła czarne szpilki. Walnęłam się na łóżko i czekałam aż ona wyjdzie z łazienki. Po 35 minutach Alex wyszła ubrana i umalowana. O.O
- Wyglądasz zajebiście dziewczyno – tyle udało mi się wydusić. Matko jedyna.
- Dzięki –uśmiechnęła się do mnie Alex- To teraz pora na Ciebie. Chodź – złapała mnie za rękę i poszłyśmy do mojego pokoju. Alex grzebała mi w szafie dobre 20 minut. Wybrała mi ciemne rurki i cekinowy top. Chciała mi jeszcze wcisnąć szpilki , ale kategorycznie jej zabroniłam. Jak ja w tych butach chodziłam może ze 3 razy. I to oczywiście nie za dobrze mi wychodziło. Zgarnęłam czarne trampki i przebrałam się. Spojrzałam w lustro . No nieźle. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i byłam gotowa . Alex spojrzała na zegarek.
- 19:30. Jak myślisz możemy już do nich iść.?
- Myślę, że impreza już się rozkręciła . –uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
Zeszłyśmy na dół i zamknęłam drzwi. Podążyłyśmy z stronę domu chłopaków. Pod domem stało już kilka samochodów. Podeszłyśmy do drzwi i zapukałyśmy. Otworzył nam wyszczerzony Liam i wpuścił nas do środka. Miałam racje. Impreza już dawno się rozkręciła. Rozejrzałam się i widział wszędzie masę nieznanych mi osób. Nagle w tłumie zobaczyłam Lou i Hazzę. Podbiegli do nas i wyściskali na powitanie .  No i znowu ta błoga chwila w ramionach Louis’a. Rozmarzyłam się, jak by to było, gdyby on został moim chłopakiem . Japierdziele.! To by było zajebiste.! Oderwałam się od niego i zobaczyłam , że całe towarzystwo się rozeszło.
- Lou , gdzie reszta.? – zwróciłam się do chłopaka.
- Może dali nam chwilę prywatności.? –uśmiechnął się słodko. No zwariuję .!
Louis złapał mnie za rękę i poprowadził między tańczącymi. Wczuliśmy się w rytm i my również zaczęliśmy tańczyć.
- Mówił Ci ktoś dzisiaj , że ślicznie wyglądasz.? – uśmiechnął się Lou.
- Właściwie to nie. – odpowiedziałam lekko zawstydzona.
- No to ja Ci powiem. Ślicznie wyglądasz Carol – wyszczerzył się do mnie.
- Dziękuję. – pocałowałam go w policzek.
Ha.! Widziałam jak się rumieni.! Ale co ja robię.? Przecież to niemożliwe , żeby taki chłopak był zainteresowany mną. Lekko się zasmuciłam , co nie uszło uwadze Lou.
- Ejj mała co się stało.? – spytał z troską w głosie.
„ Podobasz mi się, ale uważam, że nie zainteresujesz się taką zwykłą dziewczyną jaką jestem ja” -pomyślałam. No przecież mu nie powiem. Wyśmiałby mnie czy coś.
- Nic takiego. –wymusiłam uśmiech. Naprawdę chciałam mu to powiedzieć, ale przez gardło by mi nie przeszły takie słowa. No cóż, w okazywaniu uczuć nie jestem za dobra i otwarta. Tańczyliśmy dalej, ale ja cały czas zaprzątałam sobie tym głowę. W końcu odepchnęłam od siebie te myśli. Przecież nie mogę psuć sobie całej imprezy , tylko przez moje urojenia. Postanowiłam dobrze się bawić. Poszliśmy z Lou się napić. Wzięliśmy po jakimś kolorowym drinku i klapnęliśmy na kanapie. Przy nim czułam się cudownie. Spostrzegłam, że Liam i Alex wymykają się na taras.
- Lou popatrz – szepnęłam pokazując na nich- Co Ty na to , żeby ich troszkę podsłuchać.? –wyszczerzyłam się.
- Hmmm jestem za. –uśmiechnął się Louis.
Poszliśmy za naszą nową parką. Wyszli na zewnątrz i usiedli na trawie. Na tarasie stała duża bujana huśtawka i razem z Lou ukryliśmy się za nią.
- Liam dlaczego mnie tu wyciągnąłeś.? Przecież impreza jest tam – zachichotała Alex i wskazała na dom
- No, bo ja chciałem Ci coś powiedzieć. Tak bez świadków.- trochę się zakłopotał. To było widać.
Biedny Liam.  Nie wiedział, że jest podsłuchiwany i obserwowany przez swojego przyjaciela . Peszek XDD Zerknęłam na Louis’a. Wyglądał na zamyślonego. Może nie będę mu przeszkadzać . Czasem każdy tego potrzebuje, więc nie pytałam go o nic. Spojrzałam znowu na Liam’a i Alex.
- Alex , jak wtedy przyszłyście na boisko to od razu mi się spodobałaś. Potem jak przyszłyście do nas na noc ,byłem zajebiście szczęśliwy jak siedziałaś tuż obok mnie i przytulałaś się do mnie. I jeszcze te nocne sms-y. Wiem , że znamy się dość krótko, ale ja zdążyłem Cię obdarzyć już głębszym uczuciem Alex.- zrobił pauzę. Nosz kurwa . Kończ do cholery.! – Alex czy zostaniesz moją dziewczyną.?-Widziałam rumieńce Alex.
 Spojrzałam na Lou. Chyba od dłuższego czasu mi się przygląda. Uśmiechnęłam się do niego i tak po prostu wpatrywaliśmy się w nasze oczy. Usłyszeliśmy tak jakby z oddali krótkie „ oczywiście”, które należało do Alex.  Nie mogłam przestać na niego patrzeć. Zbliżaliśmy się do siebie, ale coś musiało przeszkodzić, a mianowicie usłyszeliśmy huk z domu. Szybko tam pobiegliśmy. Przed wejściem spojrzałam jeszcze raz na Liam’a i Alex, którzy się tym hukiem nie przejęli. Całowali się. Uśmiechnęłam się. Cieszyłam się ze szczęścia mojej przyjaciółki. Weszliśmy do domu i zobaczyliśmy, że kilka wazonów leży na podłodze. W kawałkach. Ludzie się tym nie przejmowali. Bawili się dalej. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i moja uwagę przykuło dwóch osobników tańczących na stole. Harry i Zayn. O japierdziele. Myślałam, że padnę. Odstawiali jakiś dziwny taniec. Nagle Hazza zaczął ściągać marynarkę i rzucił ją w tłum i chyba zabierał się za swoją koszulkę. On tu nam jakiś striptiz chce pokazać.?! No za dużo chłopak wypił. Postanowiliśmy z Louisem , że zakończymy tą imprezę , zanim dojdzie do gorszych rzeczy. Pobiegliśmy po naszą nową parkę, której niestety przeszkodziliśmy w jakże ważnym zajęciu.^^ Podzieliliśmy się zadaniami. Oni wygonią gości, a ja z Lou zabierzemy chłopaków do pokoi. Znowu wlecieliśmy do domu. Ściągnięcie Zayn’a ze stołu padło na mnie. To było dość łatwe, bo chłopak za moją prośbą , posłusznie zszedł ze stołu.  Trochę potykając się o własne nogi  doszedł z moją pomocą do pokoju. Od razu padł na łóżko. Zeszłam z powrotem na dół. Obcych praktycznie nie było. Louis razem z Liamem próbowali ściągnąć Hazzę, a Alex kucała przy Niall’u, który podpity leżał na podłodze i bełkotał, jakieś niezrozumiałe słowa. Podeszłam do nich i razem zaprowadziłyśmy  Niall’a do pokoju. Przybiłyśmy sobie piątki. Sprawdziłyśmy jak idzie chłopakom z Harrym. Chyba zasnął ze zmęczenia, więc Liam zaniósł go do pokoju. Zabraliśmy się za sprzątanie tego całego bałaganu.. Ja z Alex zajęłyśmy się tymi zbitymi wazonami, a chłopcy w tym czasie sprzątali puste butelki i inne śmieci. 2 godziny sprzątania to dość dużo. Louis wziął mnie za rękę i poszliśmy do jego pokoju. Przed wejściem usłyszałam jeszcze głos Alex.
- Powiemy im.?
- Wiesz to nasi przyjaciele wypadałoby. Jutro jak wytrzeźwieją dobra.?
Nie usłyszałam odpowiedzi, bo Lou zamknął drzwi. Zmęczeni padliśmy na łóżko. Chyba nigdy nie czułam się tak zmęczona. Rano obudziły mnie promienie słońca, padające na moją twarz. Przetarłam oczy i ziewnęłam szeroko. Spojrzałam na zegarek. 10:43. Chciałam wstać , ale przyuważyłam , że ktoś się do mnie przytula. Chyba przez sen Louis przytulił się do mnie. Jakiż on słodki ^^ Uśmiechnęłam się do siebie i cicho wstałam , żeby go nie obudzić. Zeszłam do kuchni i był tam ktoś , kogo najmniej się spodziewałam o tej porze, a mianowicie był to Harry. Siedział przy stole zaspany z zamkniętymi oczami.
- Dzień dobry imprezowiczu. – uśmiechnęłam się w jego stronę.
Ten powoli otworzył oczy i spojrzał na mnie.
- No cześć. Głowa mnie napierdziela. – załapał się za obolałą czaszkę.
- Nie dziwię się , że Cię boli. Jak się tyle wypiło. Pewnie też nic nie pamiętasz co.? – rzekłam i sięgnęłam do szafki po jakieś tabletki na ból głowy. Wzięłam dwie i podałam Hazzie razem ze szklanką wody.
- No właśnie nic. Pustka. – wziął do ręki tabletki i połknął je popijając wodą – Ale było bardzo źle.?
- No wiesz. Jeżeli striptiz uzna się za bardzo złą rzecz, to tak Harry było źle. – pokazałam mu język.
- Striptiz.?! Matko jedyna. Nie piję więcej. – zaśmiałam się. Hazza bez picia.? Niemożliwe.
- Chcesz coś na kaca.?
- Jakbyś mogła. I jeszcze śniadanie . –wyszczerzył się do mnie.
- Z tym to do innych. Moje umiejętności kulinarne nie są zbyt dobre. – mrugnęłam do niego i wzięłam się za przygotowanie lekarstwa na kaca.
Po chwili było już gotowe podałam Hazzie. Upił łyka i wypluł to.
- Fuuuuuuu. Jakie ohydztwo. Nie wypiję tego. – spojrzał z obrzydzeniem na szklankę.
- Jak wypijesz to załatwię CI śniadanie. – uśmiechnęłam się do niego.
- Zgoda.
- To poczekaj tu chwilkę. – powiedziałam i udałam się do pokoju Louis’a.
Tak jak myślałam dalej spał. Podeszłam do niego i zaczęłam go szturchać , ale to nic nie dawało. Więc sięgnęłam po drastyczniejsze środki. Wzięłam szklankę , nalałam do niej wody i wylałam na twarz Louis’a. Zerwał się z łóżka.
- Co jest.?! – krzyknął i spojrzał się na mnie.
Ja zaczęłam się śmiać. Chyba zrozumiał co się stało, gdy zobaczył w mojej ręce szklankę. Zaczął mnie ganiać po pokoju. No i mnie złapał,  a ja dalej się śmiałam.
- Takie to śmieszne.? – kiwnęłam głową.- Nieee no ja powinienem się na Ciebie obrazić. – udał focha.
- Nie fochaj się Lou. Nie miałam jak Cię obudzić. – wyszczerzyłam się.
- No dobra, ale dasz mi buziaka. – uśmiechnął się cwaniacko.
- A jak się nie zgodzę.?
Nie odpowiedział mi, tylko pocałował mnie. To było takie cudowne. Całowaliśmy się dobre 5 minut, gdy do pokoju wpadł Hazza.
- No ile mam jeszcze czekać na to śniaa… - przerwał, gdy zobaczył co robimy ^^ - Nie nooo. To ja wypiłem to świństwo i tam czekałem, a wy tu się świetnie bawicie. – wystawił język w naszą stronę.
Podeszłam do Harrego i pogłaskałam go po głowie.
- Dobry chłopak. To w nagrodę Lou zrobi Ci śniadanie prawda.? – oboje spojrzeliśmy na Louis’a.
Stał tam zdziwiony. No cóż nie zapytałam, ale wiem , że się zgodzi. Paczalismy na niego proszącym wzrokiem.
- No już dobra. – powiedział zrezygnowany i wyszedł z pokoju, kierują się do kuchni.
Przybiliśmy sobie z Hazzą piątki i ze szczerzami na twarzach zeszliśmy do kuchni. Usiedliśmy przy stole i wpatrywaliśmy się w Lou.
- Przy okazji i mi możesz zrobić. – rzekłam do niego.
Louis odwrócił się w naszą stronę i oparł o blat.
- Zgoda, ale pod jednym warunkiem. – spojrzałam na niego wyczekująco- Pójdziesz dzisiaj ze mną na kolacje.
Szok. Louis Tomlinson zaprasza mnie na randkę.?! Matko . Dobrze , że nie zaczęłam się wydzierać. !  Mój wymarzony chłopak proponuje mi randkę.!! No muszę się zgodzić.!
- Myślę, że powinnaś powiedzieć , że pójdziesz. – szepnął do mnie Harry z cwaniackim uśmiechem.
Louis dalej paczał na mnie z lekkim uśmiechem na ustach.
- Bardzo chętnie pójdę Lou.
 Widziałam jak się ucieszył. Podbiegł do mnie i mocno przytulił.
- Przyjdę po Ciebie o 18 ok.? – Boże jak mu się japa szczerzyła XDD
- Spoko. – uśmiechnęłam się do niego.
Lou wziął się do robienia śniadania.  Razem z Harrym przyglądaliśmy się mu.
- Chyba chłopak się zakochał. – rzekł do mnie. – Nie zmarnuj takiej szansy mała. – przytulił mnie.
„ Nie zmarnuję”- rzekłam do siebie w duchu. To chyba będzie najlepszy wieczór mojego życia.!



*********
Tak wiem, rozdział miał być wczoraj , ale jakoś tak weny nie miałam. Taki jakiś dłuższy mi się wydaje. W przyszłym tygodniu mam sporo sprawdzianów, ale będę się starała coś nabazgrać dla was < 333 Cieszę się , że mam już 9 czytelników. Dla innych to może niewiele , ale mi się japa szczerzy ^^ Dalej was proszę o komentarze, gdyż poznanie waszej opinii jest dla mnie bardzo ważne. A i jak macie jakieś pytania , zastrzeżenia czy może pomysły to piszcie na moje gadu ( 5195014), bo na Twittera to ja nie zaglądam ^^ Dziękuję wszystkim czytelnikom, że są tu ze mną i czytają te moje wypociny. < 3 A i dziękuję Oli za polecenia mojego bloga. < 333 Kocham Cię wiesz.?
Pozdro i buziaki < 33
**********

8 komentarzy:

  1. nie musisz dziękować, blog jest wspaniały i muszĄ go czytać inny czytelnicy, żeby przekonać się, że masz świetny styl pisania :D
    ALEX I LIAM, AAAAAAA <3

    OdpowiedzUsuń
  2. o jebłam! iw tym momencie na mojej mordzie rysuje się na prawdę dorodny banan! <33
    a paczaj do mnie, bo też mam nowy rozdział! :>
    http://iloveharryandtwixes.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. super,po prostu boski :D
    zapraszam do siebie http://loveinonedirection.blogspot.com/,jesli możesz to odwiedź bardzo bym sie z tego ucieszyła :D

    OdpowiedzUsuń