08.02.2012

Rozdział 6

Weszliśmy do środka i od razu na wejściu rzuciła się na mnie rudowłosa dziewczyna z okrzykiem.
- Carooool.!!! – tak to Jacky.
- Mała tęskniłam. – przytuliłam ją mocno.
Po chwili się od niej oderwałam. Razem z Jacky i Louisem weszliśmy do salonu.
- Carol, dlaczego masz buty w ręku, a nie na nogach.? – zapytał Harry.
Ja spojrzałam na Alex i zaczęłyśmy się śmiać. Zaraz dołączyli do nas Lou i Jacky. No tak tylko tyle osób wie o moim kalecznym chodzeniu i niechęci do tego rodzaju butów.
- No wiesz Harry, sam spróbuj kiedyś w takich butach chodzić – mrugnęłam do niego.
Zasiedliśmy na kanapie , fotelach i podłodze ^^
- Mała opowiadaj jak było. – ponagliłam siostrę .
- No więc, Ci amerykańscy tancerze są strasznie wredni. Jak się pomylisz, to od razu na Ciebie z japą, ale jak oni się pomylą to nie wolno im uwagi zwrócić. No jedynie 2 dziewczyny i prowadzący byli dla nas mili.
- Przepraszam na chwilę. – przerwałam jej i pobiegłam na górę się przebrać.
No  chyba nie spędzę całej nocy w sukience. Założyłam krótkie spodenki, T-shirt z logo The Rolling Stone i klapki. Nie będę dusić moich stóp w trampkach ^^ Wróciłam na dół i zasiadłam obok Louis’a.
- A masz jakieś zdjęcia.? – zwróciłam się do Jacky.
- Jasne. – wyjęła laptopa – Chodźcie.
Wszyscy otoczyli Jacky to z lewej to z prawej , a my z Lou stanęliśmy z tyłu. Oparłam się o brzeg kanapy i patrzyłam przez ramie Liam’a na zdjęcia. Matko jedyna. Jak tam wszystko zajebiście jest urządzone. Wszyscy zachwycali się zdjęciami , włącznie ze mną. Trochę zazdroszczę Jacky. Jest świetną tancerką i niesamowicie śpiewa. Ale ja jestem super siatkarką , a ona nie XD Nagle posmutniałam. Przed tą całą przerwą wiosenna miałam jakieś gorsze dni. Nikt nie potrafił mnie zrozumieć. A w szkole z niewieloma osobami rozmawiam. Większość osób ma we mnie wroga, a ja nie wiem dlaczego. No cóż ich problem, ale czasem czuję się taka samotna. No w prawdzie mam Alex, Jacky  i dwie może trzy dziewczyny z naszej drużyny są mi bliższe, ale nawet w ich towarzystwie czuję się osamotniona, taka inna. Nie potrafię jak inne dziewczyny godzinami pieprzyć o ciuchach, chłopakach i czym jeszcze. Ja mogę gadać o muzyce, wokalistach, idolach, celach na przyszłość czy po prostu czasem coś powspominać. Teraz też poczułam lekkie osamotnienie, chociaż jest tutaj ze mną siódemka niezwykłych ludzi. Postanowiłam , że pójdę na taras.
- Idę się przewietrzyć – oznajmiłam całemu ludowi zgromadzonemu i wyszłam na taras.
Widziałam jak Alex patrzyła na mnie trochę smutnym wzrokiem. Pewnie się domyśla o co chodzi. Powiedziałam jej jak się czuje, ale ona mi powtarza, że to się jeszcze zmieni i wszystko będzie dobrze. Teraz potrzebowałam kogoś kto by mnie przytulił , a potem powiedział żebym się do cholery wzięła w garść. Usiadłam na schodkach tarasu.
{Louis}
Patrzyłem jak Carol wychodzi na taras. Wyglądała na jakąś smutną. Może Alex coś wie, więc postanowiłem ją zapytać. Usiadłem obok niej.
- Alex, wiesz może co się dzieje z Carol.? – zapytałem trochę zaniepokojony.
Zależało mi na niej i nie mogłem patrzeć na jej smutną twarz.
- Wiesz, przed tą przerwą zachowywała się trochę inaczej. Była taka cichsza i jakoś nie miała ochoty na jakieś wypady na miasto czy na jakąś imprezę. Mówiła mi , że nikt nie może jej zrozumieć i czuje się w tej szkole samotna. – westchnęła. Widać był, że też martwi się o Carol – Mówiła jeszcze , że jej mama tak się ucieszyła, jak Jacky dostała tą propozycję do wystąpienia w programie w USA i od razu się zgodziła, a jak chciałam zabrać Carol do mojej babci do Crawley  to nie chciała nawet słyszeć , bo to za daleko. I na może dwóch naszych meczach była mama Carol , a na wszystkich tanecznych występach Jacky to była. Carol bardzo się tym przejmuje i coraz częściej rozprasza się tym podczas gry. Wiem , że jej mama ją kocha , ale Carol jakoś tego nie czuje.
Spojrzałem na Alex z lekkim szokiem na twarzy. Myślałem, że Carol to taka wesoła dziewczyna. A jak widać , nie do końca ma takie wesołe życie. Zrobił mi się jeszcze gorzej jak o tym usłyszałem. Porozmawiam z nią. Może to jej trochę pomoże.
- Idę z nią porozmawiać – szepnąłem do Alex i udałem się do wyjścia na taras
Usłyszałem jeszcze od Alex „ Powodzenia” i wyszedłem na taras. Carol siedziała na schodkach chyba trochę się trzęsła. No jej to może być zimno w krótkich spodenkach . Podszedłem do niej cicho i zarzuciłem jej na ramiona moją czerwono- czarną koszule w kratkę. No nie jest jakaś taka zbyt ciepła, ale zawsze coś. Usiadłem obok.
- Dzięki – usłyszałem jej cichy głos.
Spojrzałem na jej twarz. Była taka smutna, ale i taka śliczna. Wyglądała jakby płakała. Nie lubiłem jak ktoś przy mnie płakał albo się smucił, bo ja też zaczynałem. A to jest jeszcze do tego dziewczyna na której mi cholernie zależy.
- Carol co się dzieje.? Płakałaś.?
Wytarła twarz.
- Nieee – zaprzeczyła.
Uśmiechnąłem się lekko . Widać było, że płakała. Carol to chyba nie jest osoba , która przyznaje się do słabości. Ona jest silną dziewczyną, no ale jak każda jest wrażliwa.
- Carol . Powiedz co się dzieje. – nalegałem dalej.
- Ja nie wiem. Tak nagle zrobiło mi się smutno. Wiesz w szkole często czuję się samotna, chociaż mam tak różnie koleżanki i kolegów i Alex, no i całą drużynę. Ale ja jakoś nie umiem się odnaleźć w takim towarzystwie. One gadają ciągle o ciuchach, chłopakach, aktorach no i czasem jakiś komentarz co do naszej gry. Ja tak nie potrafię pieprzyć o byle czym. – spuściła głowę.
Przytuliłem ją, a ona wtuliła się we mnie uwalniając łzy z oczu. Nie mogłem nic zrobić oprócz wysłuchania jej.
- Carol proszę nie płacz , bo ja też zaraz zacznę.
Spojrzała na mnie. Jak zobaczyłem jej smutne oczy pełne łez, byłem pewny , że ja też zaraz zacznę płakać.
- Przepraszam, ale tak jakoś potrzebowałam tego – szepnęła Carol.
- Nie przepraszaj. Nie masz za co.
Ona znowu się we mnie wtuliła. Pocałowałem ją w czubek głowy.
- Ale wiesz Lou jest jeszcze jedna sprawa, przez którą też mi jest smutno – zaczęła.
- Mała mi możesz powiedzieć wszystko i z każdym problemem do mnie przyjść – uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła uśmiech.
- Wiem, że mama mnie kocha i Reg też , ale czasem mam wrażenie, że ona bardziej zajmuje się Jacky niż mną. No Jacky jest młodsza, ale ja też jestem przecież jej córką. Widziałam ją może na 2 moich meczach, a na występy Jacky to zawsze jeździ nawet jeśliby miała się zerwać z pracy. Ale chociaż zawsze na widowni widzę Reg’a. On zastępuje mi ojca. Czasem lepiej porozmawiać z nim niż z mamą. Wiem, że mnie kocha i ja kocham ją, ale przy Jacky czuję się niepotrzebna.
- Carol rodzina Cię kocha i nie waż się więcej mówić, że jesteś niepotrzebna. Wszyscy Cię potrzebujemy. – zarumieniłem się lekko, co nie uszło uwadze Carol , która uśmiechnęła się słodko –. Gdzie ta zawsze wesoła i uśmiechnięta dziewczyna.?
- Tutaj siedzi. – uśmiechnęła się do mnie.
- No właśnie i taką Carol lubię najbardziej. Porozmawiaj z mamą na ten temat i zobaczysz, że poczujesz się lepiej jak to wszystko sobie wyjaśnicie.
- Louis . Dziękuję . – spojrzała na mnie już tymi radosnymi paczałkami.
Cieszę się , że jej pomogłem, bo nie mogłem patrzeć na jej smutną twarz i te łzy w oczach. Może nie powinienem teraz tego robić , ale nie mogłem się powstrzymać. Pocałowałem Carol. Delikatnie, żeby się nie speszyła. Oddała pocałunek . Jak mi serce wali. Ona jest chyba jedną z tak niewielu dziewczyn, którym mogę zaufać i które pokochać. Jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Ale teraz chyba nie jest czas na wyznawanie uczuć. Gdyby Hazza do mnie wtedy nie zadzwonił, prawdopodobnie byłaby już moją dziewczyną. Później sobie z nim pogadam. Usłyszeliśmy nagle czyjś głos.
- Awwwww. Jak słodko.
Był to waśnie Harry, który stał sobie oparty o futrynę drzwi. Oderwaliśmy się od siebie. Nie zobaczyłem rozczarowania na jej twarzy, wręcz przeciwnie. Była uśmiechnięta od uch do ucha.
- Nie chciałem wam przeszkadzać, ale trochę długo tak tu siedzicie i myślałem, że coś się stało. – uśmiechnął się .
- Harry miło, że się martwisz, ale już drugi raz przeszkadzasz. – powiedziała Carol i mrugnęła do Harrego.
Oni chyba mają jakiś spisek i ja się dowiem. Harold od razu zrozumiał i wszedł do środka z bananem na twarzy. Czułem , że Carol na mnie patrzy, ale ja dalej przyglądałem się miejscu, w którym przed chwilą stał Harry.
- Louis Ty musisz coś wiedzieć. – zaczęła trochę niepewnie Carol. No teraz to już na nią spojrzałem – Wiem, że niedługo mnie znasz. Ja wasze losy śledzę od początku X-factora – zarumieniła się. Słodko wygląda z tymi rumieńcami na policzkach – I widziałam razem z Alex każdy wasz wywiad i tak jakoś zauroczyłeś mnie. A jeszcze po tej dzisiejszej kolacji to nie jest już tylko zauroczenie. – spojrzała mi w oczy – Lou kocham Cię – uśmiechnęła się.
Trochę mnie zatkało. To ja jej miałem powiedzieć co czuję XDD Ale skoro wiem na czym stoję to nie będę marnował czasu.
- Ja Ciebie też – pocałowałem ją.
Widziałem, że była trochę zdziwiona , ale też szczęśliwa. Przy mnie nie będzie musiała się smucić . Oderwałem się od niej.
- Czyli zostaniesz moją dziewczyną.?
- Oczywiście – rzuciła mi się na szyję.
Siedzieliśmy tak jeszcze trochę w ciszy, po czym wróciliśmy do reszty towarzystwa. Widać dobra zabawa się tu rozkręciła bez nas. Alkohol, tańce i śmiech. Zobaczyłem jak Zayn zaczepia Jacky.
- Ejjj Jacqueline – rzekł ze śmiechem Zayn.
 - Jeszcze raz tak do mnie powiesz to pożałujesz Malik – odpowiedziała mu zła Jacky.
Minęły jeszcze 2 godziny dobrej zabawy i stwierdziliśmy, że trzeba już się zbierać. Dziewczyny odprowadziły nas do drzwi po czym z każdą się pożegnaliśmy. Została mi jeszcze Carol. Przytuliłem ją.
- To widzimy się jutro.? – zapytała .
- Jutro dajemy koncert w parku , więc przyjdźcie. Tak ok. 13 czy coś. Najwyżej jeszcze do Ciebie zadzwonię albo my po was przyjdziemy.
- No dobrze. To do jutra .
Carol była ode mnie trochę niższa, więc schyliłem się i dotknąłem moimi ustami jej ust. Usłyszałem zbiorowe „ Uuuuuuuuuu”, ale się tym nie przejąłem.
- Na razie. – krzyknęliśmy i wyszliśmy z ich domu.
Dziewczyny pomachały nam jeszcze i weszły do środka.
- No stary mów co się dzieje. – zwrócił się do mnie Harry zarzucając swoją rękę na moje ramię.
- Jestem z Carol. – wyszczerzyłem się.
- Serio.? – spytał z niedowierzaniem Zayn.
- No tak.
Chłopaki zaczęli mnie ściskać i wgl. Przypomniałem im o jutrzejszym koncercie i oznajmiłem, że dziewczyny z nam idą. Jak wyszczerzyli gęby. Polubili się. To było widać . Wróciliśmy do naszego domu i od razu każdy poszedł do siebie.  Walnąłem się na łóżko i jeszcze wysłałem sms-a do Carol.
„ Widzimy się jutro mała. Kolorowych snów ;** ”
Nie musiałem długo czekać na odpowiedź.
„ To przyjdźcie po nas. Postaram się wyrobić ^^ Dobranoc ;** ”
Japa mi się szczerzyła. Przy tej dziewczynie czułem się niesamowicie. Postanowiłem, że jutro pogadam z Harrym. Jest moim najlepszym przyjacielem i muszę się komuś wygadać. Tak dużo się dzisiaj działo, że nie mogę tego w sobie trzymać. Po chwili zasnąłem . Zdecydowanie to był najlepszy dzień w moim życiu.

**********
Tak jakoś nie miałam wcześniej weny. To co opowiada Carol to po części mój prawdziwy problem. Jestem całkiem zadowolona z tego rozdziału. Żeby był ciekawszy jest napisany w większości z perspektywy Louis'a. Następny może w piątek albo w sobotę . Jutro mam test z geografii i wypadałoby się pouczyć -.- Ale tak przeczytam trochę w książce, a reszta napiszę intuicyjnie ^^ Dzięki Oli nie zamieściłam tu monotonnego wyznawania uczuć ^^ Do następnego rozdziału mordki wy moje. A i dalej was proszę o wasze opinie, bo zależy mi na tym co czytelnicy sądzą. Może coś zmienię jak wam nie będzie pasować czy coś. Dziękuję z tyle wejść i moim 13 czytelnikom < 3333
Pozdro i buziaki < 33
**********

6 komentarzy:

  1. matko koooocham!! lou + carol, alex + liam no i oczywiście zayn + jacy xDD <333333 piszaj szybciej ja dzisiaj napiszę mojego xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no sory ale geografia czeka i matma jeszcze i PO :P mała czasu brakuje i weny XDD

      Usuń
  2. super,super,i jeszcze raz super! czekam na następny i zapraszam oczywiście do mnie http://loveanotherlife.blogspot.com/,http://loveinonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń